Czego uczy nas książka Mały Książę o rysowaniu i kreatywności?

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

Po lek­tu­rę Małe­go Księ­cia Anto­ine­’a de Saint-Exu­péry się­gnę­łam po latach w stycz­niu 2021 (jeśli cie­ka­wi Cię, co jesz­cze czy­tam, prze­czy­ta­łam, chcę prze­czy­tać albo dostać w pre­zen­cie – zaj­rzyj na mój pro­fil na GoodRe­ads 😉). Ponie­waż jestem tre­ner­ką myśle­nia wizu­al­ne­go i pra­cu­ję na co dzień z doro­sły­mi w zakre­sie ich kre­atyw­no­ści oraz języ­ka wizu­al­ne­go, to Mały Ksią­żę to dla mnie lek­tu­ra słod­ko-gorz­ka. Przez wzgląd na moją spe­cja­li­za­cję zawo­do­wą bar­dzo moc­no rezo­no­wa­ły ze mną szcze­gól­nie te frag­men­ty doty­czą­ce rysun­ków i ryso­wa­nia… I wła­śnie na nich się sku­pię w tym artykule.

Dla przy­po­mnie­nia i porząd­ku – moż­na powie­dzieć, że boha­te­ra­mi wąt­ku rysow­ni­cze­go w Małym Księ­ciu są trzy postaci:

  1. Doro­sły boha­ter książ­ki (bez­i­mien­ny nar­ra­tor) – dziś pilot, któ­ry roz­bił się na pusty­ni i tam poznał Małe­go Księcia;
  2. Boha­ter książ­ki jako dziec­ko – i to dziec­ko naj­pierw bar­dzo entu­zja­stycz­ne wobec ryso­wa­nia (pokaż­cie mi dziec­ko, któ­re nie lubi ryso­wać!), potem znie­chę­co­ne do ryso­wa­nia przez innych dorosłych;
  3. Mały Ksią­żę, któ­ry na szczę­ście nic sobie nie robi z narze­kań nar­ra­to­ra o tym, że “nie umie ryso­wać” i zachę­ca go do rysowania.

Ten post na moim ryśli­ciel­skim blo­gu nie jest oczy­wi­ście stresz­cze­niem i peł­ną ana­li­zą Małe­go Księ­cia, więc nie znaj­dzie­cie tu całej fabu­ły (zachę­cam do lek­tu­ry, prze­czy­ta­cie tę książ­kę w jeden wie­czór! <3). Moją inten­cją jest poka­zać Wam pew­ne klu­czo­we wąt­ki oraz nauki, jakie może­my poczy­nić jako dorośli:

  • w dzie­dzi­nie nasze­go doro­słe­go ryso­wa­nia
  • wobec naszych postaw i prze­ko­nań o kre­atyw­no­ści i twórczości,
  • a tak­że tego, jak może­my jako doro­śli odno­sić się do rysun­ków swo­ich dzie­ci (choć wię­cej o tym prze­czy­tasz w moim nie­zmien­nie aktu­al­nym poście z 2013 roku).

Rysujesz jak dziecko!

Gdy usły­szysz “rysu­jesz jak dziec­ko” potrak­tuj to jako komplement. 

Dzie­ci rysu­ją bowiem bez skrę­po­wa­nia, bez barier. Tak jak dzie­ci uczest­ni­czą­ce w warsz­ta­tach pro­wa­dzo­nych przez Miche­le Cas­sou (fran­cu­ska malar­ka, nauczy­ciel­ka i autor­ka ksią­żek, któ­rej wystą­pie­nia na YouTu­be sza­le­nie Ci pole­cam!) albo tak jak boha­ter (i nar­ra­tor) Małe­go Księ­cia. Ale nie­ste­ty mówię tu boha­te­rze tyl­ko w swo­jej dzie­cię­cej wer­sji… Ponie­waż jego sto­su­nek wobec jego ryso­wa­nia oraz jako­ści rysun­ków bar­dzo się zmie­nił w czasie… 

Pamię­tasz rysu­nek węża, któ­ry połknął sło­nia? Jeśli nie, dla uła­twie­nia znaj­dziesz go poni­żej. Doro­śli widzie­li w nim tyl­ko kapelusz. 

W książ­ce możesz przeczytać: 

Doro­śli pora­dzi­li mi, abym porzu­cił ryso­wa­nie węży zamknię­tych oraz otwar­tych i abym się raczej zajął geo­gra­fią, histo­rią, aryt­me­ty­ką i gramatyką.

Anto­ine de Saint-Exu­péry, Mały Ksią­żę

Po pierw­sze: jed­no (ryso­wa­nie) nie wyklu­cza dru­gie­go (nauka geo­gra­fii, histo­rii, mate­ma­ty­ki i gra­ma­ty­ki). Dla­cze­go mie­li­by­śmy zre­zy­gno­wać z komu­ni­ka­cji wizu­al­nej? Sko­ro komu­ni­ka­cja wizu­al­na może wes­przeć dosłow­nie każ­dy aspekt nasze­go życia (nie­za­leż­nie od wie­ku), w tym wła­śnie ucze­nie się?

Po dru­gie: jak­że nud­ne i nie­zro­zu­mia­łe były­by te wszyst­kie dzie­dzi­ny bez rysunków! 

No bo jak na geo­gra­fii przed­sta­wić prze­krój zie­mi bez posłu­że­nia się odpo­wied­nią grafiką?

(gra­fi­ka ze stro­ny: http://geografia24.pl/budowa-wnetrza-ziemi/

Albo jak zro­zu­mieć kon­cep­cję stref cza­so­wych i dowie­dzieć się, któ­ra teraz jest godzi­na gdzieś tam, bez poka­za­nia tego na mapie (mapa = wizu­ali­za­cja)? (geo­gra­fia)

(gra­fi­ka stąd: https://blog.macstadium.com/blog/explaining-time-zones-and-best-practices-for-configuring-time-on-servers

Jak – znów na geo­gra­fii – zro­zu­mieć kon­cept czar­nej dziu­ry bez jej wizu­al­nej reprezentacji? 

(gra­fi­ka stąd: https://weglowy.blogspot.com/2019/04/panie-i-panowie-oto-czarna-dziura.html)

Jak poka­zać zja­wi­sko, któ­re­go waż­nym wymia­rem jest czas (co ma czę­sto miej­sce na lek­cjach histo­rii, ale tak­że innych przy­rod­ni­czych przed­mio­tach), bez roz­ry­so­wy­wa­nia tego na przy­kład na przej­rzy­stym wykre­sie Gantta?

(gra­fi­ka stąd: https://chrome.google.com/webstore/detail/task-timeline/dokmpfkihfmpflmfmincimolaonbmkeo)

Jak wytłu­ma­czyć pro­ces i jego kolej­ne ele­men­ty (osa­dzo­ne w cza­sie) bez poka­zy­wa­nia tego wizu­al­nie (a sko­ro czas, to znów kła­nia się: histo­ria)?

(powyż­sza wizu­ali­za­cja to frag­ment moje­go e‑booka o nagłów­kach)

Jak uczyć się mate­ma­ty­ki bez jakiej­kol­wiek wizu­ali­za­cji? (Dosko­na­ły anglo­ję­zycz­ny arty­kuł o wizu­al­nej mate­ma­ty­ce znaj­dziesz tu – stąd jest tak­że poniż­sza wizualizacja)

Jak nauczyć się gra­ma­ty­ki bez przej­rzy­stych roz­pi­sek poka­zu­ją­cych zasa­dy gra­ma­tycz­ne, jak to świet­nie robi na Face­bo­oku Syl­wia Oszczyk?

(gra­fi­ka Syl­wii Oszczyk pobra­na z pole­ca­nej prze­ze mnie gorą­co gru­py Rysu­ję dla moich uczniów – gdzie możesz zoba­czyć inspi­ru­ją­ce gra­fi­ki pod kon­kret­ne przed­mio­ty, jak cho­ciaż­by język pol­ski. Jest nawet osob­na kate­go­ria postów: orto­gra­fiagra­ma­ty­ka – oraz inne języ­ki, np.: angiel­ski, nie­miec­ki, fran­cu­ski, cze­ski poza tym histo­ria, bio­lo­gia, mate­ma­ty­ka, fizy­ka, geo­gra­fia, che­mia, i wie­le innych) 

Odwa­ży­ła­bym się nawet zary­zy­ko­wać twier­dze­nie, że:

Nie ma ani jed­ne­go przed­mio­tu uczo­ne­go w szko­le, któ­ry by nie sko­rzy­stał na korzy­sta­niu z komu­ni­ka­cji wizu­al­nej i języ­ka wizualnego. 🙃

Klau­dia tolman

O tym, jak uży­wać (eks­tre­mal­nie prze­cież wizu­al­nych!) mne­mo­tech­nik (takich jak m.in. haki pamię­cio­we albo rzym­ski pokój), jak się uczyć nowych słó­wek w obcych języ­kach, jak wyko­rzy­stać poli­sen­so­rycz­ność w edu­ka­cji czy jak nauczyć się wresz­cie wszyst­kich flag pisa­łam już na blo­gu w tym poście zwią­za­nym z moim wystą­pie­niem w tele­wi­zji śnia­da­nio­wej:

Wresz­cie po trze­cie: rysu­nek rzą­dzi się swo­imi pra­wa­mi. A wła­ści­wie jed­nym pra­wem – nic cię nie ogra­ni­cza. I to wła­śnie w ryso­wa­niu jest naj­pięk­niej­sze i najważniejsze. 

Rysun­ki dzie­ci odzwier­cie­dla­ją ich podej­ście do życia. Nie­skrę­po­wa­ne, odważ­ne, szcze­re, aż kipią­ce emo­cja­mi, pozba­wio­ne sche­ma­tów. Te narzu­ca­ją im z cza­sem doro­śli. Zamie­nia­jąc dni, mie­sią­ce i lata eks­cy­tu­ją­ce­go i prze­cież peł­ne­go fan­ta­stycz­no­ści życia w…  nie­skoń­czo­ne cią­gi cyfr. O tym też jest mowa w Małym Księ­ciu

Doro­śli są zako­cha­ni w cyfrach. Jeże­li opo­wia­da­cie im o nowym przy­ja­cie­lu, nigdy nie spy­ta­ją o rze­czy naj­waż­niej­sze. Nigdy nie usły­szy­cie: “Jaki jest dźwięk jego gło­su? W co lubi się bawić? Czy zbie­ra moty­le?” Oni spy­ta­ją Was: “Ile ma lat? Ilu ma bra­ci? Ile waży? Ile zara­bia jego ojciec?” Wów­czas dopie­ro sądzą, że coś wie­dzą o waszym przy­ja­cie­lu. (…) My jed­nak, któ­rzy dobrze rozu­mie­my życie, kpi­my sobie z cyfr.

Anto­ine de Saint-Exu­péry, Mały Ksią­żę

Instrukcje

Sze­ro­ko poję­te myśle­nie wizu­al­ne i ryso­wa­nie poma­ga­ją zro­zu­mieć świat i tłu­ma­czyć “doro­słe” schematy. 

Jak choć­by nie­bez­pie­czeń­stwo baoba­bów i koniecz­ność codzien­ne­go ich wyry­wa­nia, by nie zaszko­dzi­ły krze­wom róży. Taki wła­śnie rysu­nek przy­go­to­wał boha­ter (nar­ra­tor) Małe­go Księ­cia

Wie­le pra­cy kosz­to­wał mnie ten rysu­nek, któ­ry zro­bi­łem po to, aby ostrzec mych przy­ja­ciół przed nie­bez­pie­czeń­stwem od daw­na gro­żą­cym a nie­zna­nym. Mój trud jed­nak­że opła­cił się. 

Anto­ine de Saint-Exu­péry, Mały Ksią­żę

O tym jak dobro­czyn­ne (żeby nie powie­dzieć zba­wien­ne) dla nasze­go życia potra­fią być dobrze roz­ry­so­wa­ne i zwi­zu­ali­zo­wa­ne instruk­cje pisa­łam zresz­tą tutaj w poście o uży­ciu myśle­nia wizu­al­ne­go w medy­cy­nie (a w bazie wie­dzy współ­za­ło­żo­nej prze­ze mnie agen­cji wizu­al­nej Expla­inVi­su­al­ly prze­czy­tasz arty­kuł na podob­ny temat, ale z szer­szą bazą badań i przy­kła­dów ze świa­ta). 

Oczy są ślepe

Mały Ksią­żę mówi: 

Lecz oczy są śle­pe. Szu­kać nale­ży ser­cem.

Anto­ine de Saint-Exu­péry, Mały Ksią­żę

Dla­te­go dzie­ci nie widzą w rysun­ku kape­lu­sza. Widzą sło­nia zje­dzo­ne­go przez węża (czy też węża, któ­ry zjadł słonia).

Rysu­jąc COŚ, rysu­je­my też czę­sto to, cze­go na pierw­szy rzut na rysun­ku nie ma. 

Przy­kład: Kie­dy rysu­je­my dziec­ko, trzy­ma­ją­ce przy ustach kubek, zakła­da­my, że w środ­ku jest jakiś płyn. Nie musi­my go rysować. 

Moż­li­wość mate­ria­li­zo­wa­nia na kart­ce papie­ru (czy innym canva­sie, tak­że cyfro­wym) rze­czy nie­wi­dzial­nych gołym okiem czy­ni ryso­wa­nie dzie­dzi­ną dopraw­dy wyjąt­ko­wą! Może­my prze­cież ryso­wać nie tyl­ko ten nie­wi­dzial­ny płyn w kub­ku (bo ten płyn “dopo­wia­da sobie” nasz widz wła­snym mózgiem), ale też może­my ryso­wać myśli (komik­so­we chmur­ki ozna­cza­ją­ce myśle­nie!), ruch (w posta­ci powie­trza zosta­wio­ne­go przez rucho­my obiekt), może­my nary­so­wać prze­zro­czy­stym coś, co wca­le prze­zro­czy­ste nie jest (prze­zro­czy­sty brzuch, żeby nary­so­wać w nim cały układ pokar­mo­wy) albo nary­so­wać poję­cia abs­trak­cyj­ne, takie jak cho­ciaż­by poję­cie gra­ni­ce (widocz­ne poniżej):

Tak na mar­gi­ne­sie – jeśli cie­ka­wi Cię, jak ryso­wać czło­wie­ka, myśli, ruch czy poję­cia abs­trak­cyj­ne takie jak te powy­żej – zapra­szam na moje szko­le­nia, któ­re znaj­dziesz poni­żej oraz w moim skle­pie w kate­go­rii SZKOLENIA. Naj­bliż­sze już na począt­ku lute­go 2021:

Bez ograniczeń

Gdy popro­si­cie doro­słe­go o nary­so­wa­nie powie­trza czy wsty­du, spoj­rzy na was skon­ster­no­wa­ny, po czym zapy­ta: “czy­li co mam nary­so­wać?”. Dziec­ko zabie­rze się nato­miast do ryso­wa­nia (o ile oczy­wi­ście zna już zna­cze­nie sło­wa wstyd).

Podob­ne otę­pie­nie i zagu­bie­nie na twa­rzach doro­słych obser­wu­je cza­sem, gdy w począt­ko­wej fazie moich szko­leń – np. tego szko­le­nia zwa­ne­go potocz­nie pozio­mem 1 – daję doro­słym instruk­cję, żeby nary­so­wa­li COKOLWIEK. Ich miny są bezcenne! 

Na szczę­ście nie trwa­ją dłu­go, bo jako raso­wa Ryśli­ciel­ka® umiem w kil­ka godzin z zamknię­tych i zblo­ko­wa­nych doro­słych któ­rzy twier­dzą, że nie potra­fią ryso­wać, wydo­być te rado­sne i chęt­ne do two­rze­nia dzieci 😍

Oczy­wi­ście to bar­dzo uprosz­czo­na koncepcja. 

Dzie­ci potra­fią ryso­wać. A wła­ści­wie każ­dy potra­fi, tyl­ko z cza­sem o tym zapo­mi­na. O czym zresz­tą pisa­łam we wpi­sie o tym, jak pod­trzy­mać w dziec­ku radość z ryso­wa­nia:

Odważ się wyjść poza linię

Przyj­rzyj się tej gra­fi­ce, poni­żej znaj­dziesz tak­że pol­skie tłu­ma­cze­nie (ory­gi­nał pra­cy znaj­dziesz tu):

Kie­dy jesteś dziec­kiem, kolo­ru­jesz z nie­po­ha­mo­wa­nym zapa­łem. Kolo­ru­jesz wycho­dząc za linię. Kolo­ru­jesz jak­kol­wiek czu­jesz. Nie­bie­skie sło­nie, fio­le­to­we drze­wa, czer­wo­ne niedź­wie­dzie, zie­lo­ne oce­any – i to wszyst­ko jest w porząd­ku. Jed­nak gdy sta­jesz się star­szy, wszy­scy ci mówią, byś nie wycho­dził za linię, byś kolo­ro­wał wszyst­ko tak jak widzisz. W koń­cu więc zaczy­nasz ryso­wać i myśleć cyfra­mi – nie­za­leż­nie, czy rze­czy­wi­ście rysu­jesz czy też piszesz, śpie­wasz, tań­czysz, grasz czy dyry­gu­jesz. Myślę, że powi­nie­neś two­rzyć to, co czu­jesz. Two­rzyć wycho­dząc poza linie. Chcę oglą­dać zie­lo­ne oce­any i czer­wo­ne niedź­wie­dzie. Chcę słu­chać fio­le­to­wych drzew. I pra­gnę czy­tać nie­bie­skie słonie.

WROSMTH (wię­cej prac tego arty­sty znaj­dziesz tutaj)

Dokład­nie tak to wyglą­da. Uczy­my się myśleć i dzia­łać cyfra­mi. Tym samym jed­nak zawę­ża­my sobie hory­zont. Tego też uczy­my dzie­ci. I te smut­ne skut­ki zawę­ża­nia swo­ich per­spek­tyw odnaj­du­je­my tak­że w Małym Księ­ciu. Boha­ter książ­ki (czy­li jej nar­ra­tor) tak się tłu­ma­czy po zapre­zen­to­wa­niu wła­sno­ręcz­ne­go rysun­ku Małe­go Księcia:

Oczy­wi­ście nie jest on na tym rysun­ku tak cza­ru­ją­cy jak w rze­czy­wi­sto­ści, ale to nie moja wina moja. Gdy mia­łem sześć lat, doro­śli znie­chę­ci­li mnie do malar­stwa i dla­te­go umiem ryso­wać tyl­ko węże boa zamknię­te i otwarte.

Anto­ine de Saint-Exu­péry, Mały Ksią­żę

Zresz­tą nasz doro­sły boha­ter tłu­ma­czy się nie­mal przy każ­dej oka­zji ze swo­jej „nie­umie­jęt­no­ści” ryso­wa­nia („nie nary­su­ję mego samo­lo­tu, ponie­waż jest to rysu­nek zbyt trud­ny”). Przy­wo­łu­je to kil­ku­krot­nie w książ­ce – że kie­dyś umiał, ale doro­śli powie­dzie­li to i tam­to i skut­kiem tego teraz już nie umie („Bar­dzo trud­no zabrać się do ryso­wa­nia w moim wie­ku, tym bar­dziej, że jedy­ne pró­by w tym kie­run­ku to były rysun­ki węża boa zamknię­te­go i otwar­te­go, rysun­ki, któ­re robi­łem mając sześć lat”). Czy­ta­jąc te frag­men­ty czu­łam się dosłow­nie jak na moich szko­le­niach, albo w cza­sie inte­rak­cji z doro­sły­mi, któ­rzy dowie­dziaw­szy się, czym się zaj­mu­ję zawo­do­wo, nie­ustan­nie się tłu­ma­czą, uspra­wie­dli­wia­ją i prze­pra­sza­ją za swo­je rysun­ki… Jak sło­wo daję – chcia­ła­bym dożyć dnia, w któ­rym doro­śli prze­sta­ną prze­pra­szać za swo­je wizu­ali­za­cje i po pro­stu będą je robić! 

Jak wygląda Bóg?

- Co rysu­jesz? – zapy­tał nauczyciel.

- Rysu­ję Boga – odpo­wie­dzia­ła dziewczynka.

- Ale nikt nie wie, jak wyglą­da Bóg – skomentował.

- Dowie­dzą się, za minu­tę – odparła.

Ken Robin­son, The Ele­ment

[tłu­ma­cze­nie moje]

To frag­ment z książ­ki The Ele­ment Kena Robin­so­na, byłe­go pro­fe­so­ra Wykształ­ce­nia Arty­stycz­ne­go na Uni­wer­sy­te­cie w War­wick (tę przy­po­wieść moż­na tak­że zoba­czyć opo­wia­da­ną oso­bi­ście przez Kena Robin­so­na w tym wystą­pie­niu Do scho­ols kill cre­ati­vi­ty?).

W wykła­dzie dla TEDa Robin­son powie­dział, że kre­atyw­ność jest tak samo waż­na jak umie­jęt­ność pisa­nia i powin­no się je trak­to­wać rów­nie poważ­nie

Zauwa­ża, że to, co jest wspa­nia­łe u dzie­ci, to to, że nie boją się nie mieć racji. Dla­cze­go to istot­ne? Mówi: 

Jeśli nie jesteś gotów, by popeł­niać błę­dy, nigdy nie wymy­ślisz nic oryginalnego. 

Ken Robin­son


Cze­go uczą nas jed­nak w szko­łach? Jaką lek­cję dosta­je­my? NIE POPEŁNIAJ BŁĘDÓW. Zda­niem pro­fe­so­ra w ten spo­sób oducza­my dzie­ci ich natu­ral­nej kre­atyw­no­ści, chę­ci eks­plo­ra­cji, któ­ra z zasa­dy wią­że się z popeł­nia­niem błę­dów. Rodzi­my się kre­atyw­ni i tej kre­atyw­no­ści się oducza­my. Nie odwrotnie. 


Wujek Google prawdę Ci powie

Po wpi­sa­niu zresz­tą w wyszu­ki­war­kę hasła chil­dren cre­ati­vi­ty wyska­ku­ją nam arty­ku­ły o tytu­łach (pogru­bie­nia moje):

  • “10 tips for cul­ti­va­ting cre­ati­vi­ty in your kids”
  • “12 ways to enco­ura­ge cre­ati­vi­ty in children”
  • Nur­tu­ring Cre­ati­vi­ty & Ima­gi­na­tion for Child Development”

W więk­szo­ści z nich mowa o kul­ty­wo­wa­niu kre­atyw­no­ści, zachę­ca­niu do jej roz­wo­ju, pie­lę­gno­wa­niu jej. Nie ma w nich mowy o n a u c e kre­atyw­no­ści. To sło­wo czę­ściej poja­wia się w porad­ni­kach dla doro­słych. Już to nam dużo mówi. 

Pomyśl o tym przez chwilę…! 

Prze­ciw­nie jest z nauką czy­ta­nia i pisa­nia. Uczy­my się lite­rek i kon­stru­owa­nia zdań. Kre­atyw­ni się rodzi­my i w mia­rę nauki w szko­le, brnąc przez coraz to kolej­ne ulicz­ki sys­te­mu edu­ka­cji, wyzby­wa­my się tej cechy. Jest to jed­na z rze­czy, któ­ra prze­raź­li­wie i do szpi­ku kości mnie smuci. 😞

Podob­nie uwa­ża zna­ny i lubia­ny ame­ry­kań­ski astro­fi­zyk, popu­la­ry­za­tor nauki, autor wie­lu ksią­żek i publi­ka­cji o tema­ty­ce zwią­za­nej z astro­fi­zy­ką, Neil deGras­se Tyson. Powie­dział (w poniż­szym wystąpieniu): 

Kids are born scien­ti­sts and that an adult scien­tist is a kid who never grows up.

Neil deGras­se Tyson

…co prze­tłu­ma­czy­ła­bym jako:

Dzie­ci są uro­dzo­ny­mi naukow­ca­mi, a doro­sły nauko­wiec to dziec­ko, któ­re nigdy nie dorosło. 

Neil deGras­se Tyson

(tak na mar­gi­ne­sie na ten cytat natra­fi­łam dzię­ki temu wpi­so­wi na blo­gu UXdesign.cc zaty­tu­ło­wa­nym How to keep your cre­ati­vi­ty flo­wing by thin­king like kids – ser­decz­nie go pole­cam!)

A sko­ro o naukow­cach i nauce mowa, przy­wo­łam też pewien nie­daw­ny eks­pe­ry­ment o kreatywności.

Badanie

W 2010 r. psy­cho­lo­dzy D. L. Zabe­li­na i M. D. Robin­son prze­pro­wa­dzi­li eks­pe­ry­ment, by przyj­rzeć się temu, że wraz z koń­cem dzie­ciń­stwa gubi­my naszą kreatywność. 

Bada­cze popro­si­li gru­pę stu­den­tów, by napi­sa­li krót­ki esej. Temat: Wyobraź sobie, że szko­ła jest dziś odwo­ła­na. Co byś robił, myślał, czuł?

Część ze stu­den­tów dosta­ła to zada­nie z dodat­ko­wym zda­niem: “Masz 7 lat.”

Bada­ni mie­li 5 minut na napi­sa­nie tek­stu. Następ­nie dosta­li do wypeł­nie­nia jeden z warian­tów test Tor­ran­ce’a (jeśli cie­ka­wi Cię sam test Tor­ran­ce­’a – wię­cej możesz się o nim wię­cej dowie­dzieć np. na pol­sko­ję­zycz­nej albo anglo­ję­zycz­nej Wiki­pe­dii, a tak­że w poniż­szym filmie):

Ale wróć­my do bada­nia z 2010 roku. Oka­za­ło się, że stu­den­ci, któ­rzy mie­li sobie w y o b r a z i ć , że mają 7 lat, wyka­za­li się w teście zna­czą­co więk­szym pozio­mem ory­gi­nal­no­ści. Pod­kre­ślę to wyraźnie:

Samo wyobra­że­nie sobie, że znów jeste­śmy dzieć­mi zda­je się więc pobu­dzać nasz umysł do kre­atyw­no­ści. A to zna­czy, że kre­atyw­no­ści nie wyzby­wa­my się na zawsze. Wciąż w każ­dym z nas się tli jej iskier­ka. Wystar­czy tyl­ko na chwi­lę znów pozwo­lić sobie być dzieckiem. 

Zakończenie

Co to dla nas wszyst­kich, doro­słych oznacza? 

Po pierw­sze: że war­to prze­czy­tać Małe­go Księ­cia ☺️ Podej­rze­wam, że więk­szość z nas ma to za sobą, bo czy­ta­li­śmy to kie­dyś w szko­le w ramach obo­wiąz­ko­wej lek­tu­ry szkol­nej. Ale war­to do tej książ­ki wró­cić, jest kul­to­wa i zawsze aktu­al­na (nie tyl­ko wątek zwią­za­ny z ryso­wa­niem, bo jak wia­do­mo, książ­ka jest nie tyl­ko o tym). 

Po dru­gie: jeśli jeste­śmy doro­śli, pie­lę­gnuj­my swo­je wewnętrz­ne dziec­ko. Baw­my się! Korzy­staj­my z wnio­sków ze wspo­mnia­ne­go wyżej eks­pe­ry­men­tu: po pro­stu oszu­kuj­my swój umysł na co dzień, że nadal jeste­śmy dzieć­mi! 😉 Nasza kre­atyw­ność – a więc też nasze umie­jęt­no­ści rysun­ko­we – mogą na tym tyl­ko skorzystać! 

mój rysu­nek sprzed lat (wię­cej moich archi­wal­nych rysun­ków znaj­dziesz w zakład­ce Port­fo­lio)

A jak zabrak­nie nam pomy­słów na to, jak obu­dzić swo­je wewnętrz­ne dziec­ko, z pomo­cą może przyjść moje wystą­pie­nie na TEDxSo­pot z 2014 roku:

Po trze­cie: nie popeł­nij­my tego same­go błę­du, któ­ry popeł­nia­ją kon­se­kwent­nie rze­sze poko­leń doro­słych… Nie bądź­my wobec dzie­ci tymi paskud­ny­mi doro­sły­mi, któ­rzy im odma­wia­ją albo wręcz zabra­nia­ją ryso­wa­nia. Wspie­raj­my je, kibi­cuj­my im, sty­mu­luj­my każ­dy naj­mniej­szy prze­jaw ich kre­atyw­no­ści! I nie popeł­niaj­my tych wszyst­kich popu­lar­nych błę­dów, o któ­rych opo­wia­da Miche­le Cas­sou. W tym blog­po­ście znaj­dziesz wręcz goto­wą dzie­się­cio­punk­to­wą instruk­cję, jak pod­trzy­mać w dziec­ku radość z ryso­wa­nia (a w blo­go­wej kate­go­rii dzie­ci jesz­cze wię­cej arty­ku­łów dedy­ko­wa­nych dzieciom):

Po czwar­te: to, że WYDAJE NAM się jako doro­słym, że nie potra­fi­my ryso­wać (a tak nam się wyda­je, bo kie­dyś inni doro­śli nam to wmó­wi­li, a przez to spi­ra­la mię­dzy­po­ko­le­nio­wej pułap­ki nakrę­ca w nie­skoń­czo­ność…) nie jest żad­nym pro­ble­mem. Rysuj­my tak czy siak! Nasze prze­ko­na­nie o bra­ku umie­jęt­no­ści nie powin­no nam w niczym prze­szka­dzać (szcze­gól­nie, że jak moż­na prze­czy­tać tutaj w moim poście z 2013 roku: nasze wizu­ali­za­cje powin­ny być przede wszyst­kim pro­ste). Zacy­tu­ję przy tym frag­ment z Małe­go Księ­cia, kie­dy to Mały Ksią­żę pro­si nasze­go boha­te­ra o to, żeby coś mu nary­so­wał (pogru­bie­nie moje):

- Pro­szę Cię, nary­suj mi baranka…

(…) wycią­gną­łem z kie­sze­ni kart­kę papie­ru i wiecz­ne pió­ro. W tym momen­cie jed­nak przy­po­mnia­łem sobie, że prze­cież uczy­łem się tyl­ko geo­gra­fii, histo­rii, rachun­ków i gra­ma­ty­ki, więc zmar­twio­ny powie­dzia­łem chłop­cu, że nie umiem ryso­wać. Ale on odrzekł:

- To nic nie szko­dzi. Nary­suj mi baranka.

Anto­ine de Saint-Exu­péry, Mały Ksią­żę

Autor­ka­mi tego blog­po­sta jest duet: Mar­ty­na Kozłow­ska, nasza eks­plej­no­wa copyw­ri­ter­ka i mar­ke­tin­go­wiec (zobacz inne posty Mar­ty­ny w naszej bazie wie­dzy) oraz ja, Klau­dia Tol­man, Ryślicielka®. 

Przewiń do góry