Jak podtrzymać w dziecku radość z rysowania? (Michele Cassou)

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

Szokujące kalambury z dziećmi

Pasję do obco­wa­nia z dzieć­mi odkry­łam dzię­ki pra­cy (12.2005−9.2006) w pry­wat­nym przed­szko­lu anglo­ję­zycz­nym (o tej i o moich innych pra­cach możesz prze­czy­tać w Pro­jek­cie 30:30) . Wcze­śniej nie mia­łam do tego oka­zji, ponie­waż w mojej rodzi­nie byłam zawsze naj­młod­sza i nie mia­łam mniej­szych od sie­bie człon­ków rodzi­ny do zaba­wia­nia i obser­wo­wa­nia.

Pierwsze Kalambury z Dziećmi

KlaLambury z Dziećmi na pikniku - dzieci poprosiły mnie, żebym narysowała nasze stoisko. Podpowiadały mi co i rusz co jeszcze jest do narysowania

18.05.2013 przez 3 godzi­ny mia­łam oka­zję bawić się z dzieć­mi w cza­sie ’IV Pik­ni­ku Rodzin­ne­go’ w Nie­pu­blicz­nym Przed­szko­lu Kra­sno­lud­ki na ul. Kro­kwi 29 (szcze­gó­ły na stro­nie przed­szko­la).

Pole­ga­ło to na tym, że dzie­ci ryso­wa­ły cokol­wiek im przy­szło do gło­wy, a pozo­sta­łe, wraz z moją pomo­cą zga­dy­wa­ły, co to jest.

Co zobaczyłam?

Mia­łam dzię­ki temu oka­zję obser­wo­wać, jak dzie­ci rysu­ją, jak swo­bod­nie i kre­atyw­nie two­rzą histo­rię wokół pro­ste­go rysun­ku, i jak – ku moje­mu prze­ra­że­niu – ich rodzi­ce reagu­ją na ich rysun­ki. Poka­żę naj­pierw rysun­ki, a potem dodam do nich tro­chę mery­to­ry­ki, żeby łatwo było Ci zro­zu­mieć, co mnie zszo­ko­wa­ło.

Fantastyczne rysunki dzieci

rysunek akcji

^ Rysu­nek bedą­cy wła­ści­wie ani­ma­cją czy nawet żywym sto­ry­bo­ar­dem. Chło­piec dory­so­wy­wał kolej­ne ele­men­ty i poka­zy­wał stop­nio­wo, co się dzia­ło na rysun­ku (żeby­ście widzie­li pasję i zaan­ga­żo­wa­nie w jego oczach!). W skró­cie: rzecz się dzie­je na zjeż­dżal­ni. Jest tam chło­piec, któ­ry goni zebrę, ponie­waż zebra zabra­ła mu pió­ro, a pió­ro nale­ża­ło do jego pta­ka. „Rysu­nek akcji” 🙂

Zakochany pies w paski unoszony balonem

^ Zako­cha­ny pies w paski uno­szo­ny balo­nem (dzie­ci się od sie­bie momen­tal­nie inspi­ro­wa­ły! Moż­na by sądzić, że to zebra pod­pa­trzo­na u kole­gi, ale nie! Dziew­czyn­ka tyl­ko pod­ła­pa­ła inspi­ra­cję  z w i e r z a k a   w   p a s k i,   i uzna­ła, że dla­cze­go by nie nary­so­wać psa w paski…?)

jeździec na koniu

^ Jeź­dziec na koniu (nie­da­le­ko pada koń od zebry).

Wisła

^ Dłu­go zga­dy­wa­ny kalam­bur! Wie­dzie­li­śmy, że zaczy­na się na «W», że ma zwią­zek z wodą, ale nie jest to hasło WODA. Pada­ły róż­ne pro­po­zy­cje: woda, wodo­pój, jezio­ro, morze, oce­an, bez­lud­na wyspa… A hasło brzmia­ło: Wisła 🙂

mama czerwonego kapturka

^ Mama czer­wo­ne­go kap­tur­ka.

paw (po prawej, po lewej nieokreślone mazidełka innego dziecka)

^ Paw – nary­so­wa­ny przez dziec­ko ok. 3.5letnie.

znak drogowy

^ Uzy­ski­wa­ne pod­po­wie­dzi brzmia­ły na przy­kład: poma­ga w lesie, może słu­żyć zamiast GPSu. A rysu­nek przed­sta­wia: znak dro­go­wy 🙂

zjeżdżalnia nad morzem

^ Zjeż­dżal­nie nad morzem.

zjeżdżalnia

^ Zjeż­dżal­nia.

zakochana księżniczka

^ Księż­nicz­ka. Pamię­tam, że dziew­czyn­ka opu­ści­ła nas przed osta­tecz­nym odgad­nię­ciem kalam­bu­ra, więc nadal nie wie­my jaka to księż­nicz­ka. Wie­my jed­nak, że zako­cha­na w jakimś księ­ciu.

Roszpunka

^ Rosz­pun­ka (porów­naj z wer­sją Disney­ow­ską).

Powyż­sze rysun­ki dzie­ci są świet­ne, wiec cóż takie­go mnie zszo­ko­wa­ło?

Obowiązkowa lektura każdego rodzica i nauczyciela

Jakiś czas przed Kla­Lam­bu­ra­mi mia­łam oka­zję obej­rzeć abo­lut­nie genial­ny mate­riał na temat kre­atyw­no­ści dzie­ci (godzin­ne semi­na­rium Miche­le Cas­sou po angiel­sku). Posia­da­nie naby­tej dzię­ki temu video wie­dzy było bar­dzo pomoc­ne w obser­wa­cji rysu­ją­cych dzie­ci. Co i rusz zapa­la­ła mi się nad gło­wą żarow­ka z hasłem „o, dokład­nie o tym mówi­ła…!”. Nie­ste­ty więk­szość z tych obser­wa­cji była smut­na w kotek­ście dzie­ci, ich rodzi­ców oraz nauczy­cie­li, któ­rzy mają do czy­nie­nia z tymi malu­cha­mi.

Film może­cie zoba­czyć tutaj.

 

Na potrze­by tego wpi­su przy­wo­łu­ję głów­ne zało­że­nia i zasa­dy Miche­le Cas­sou, zgod­nie z któ­ry­mi pra­cu­je ona z dzieć­mi w ramach rysun­ko­wych warsz­ta­tów kre­atyw­nych. Zazna­czę tak­że kil­ka nie­bez­pie­czeństw, któ­re rodzi­ce i nauczy­cie­le popeł­nia­ją noto­rycz­nie.

Największy rysunkowy błąd rodziców i nauczycieli

Miche­le opo­wia­da o tym, że na jej warsz­ta­tach czę­sto dzie­ci rysu­ją wyuczo­ne w przed­szko­lu czy szko­le ele­men­ty powszech­nie uwa­ża­ne za ład­ne, pomi­mo, że wprost infor­mu­je dzie­ci o tym, że mogą ryso­wać dosłow­nie wszyst­ko, co chcą.

Dosta­ją zachę­ca­ją­cy i entu­zja­stycz­ny prze­kaz: Nary­suj cokol­wiek tyl­ko chcesz!… a co rysu­ją?

Dokład­nie to, cze­go i ich uczo­no w szko­łach: misę z owo­ca­mi, rośli­ny donicz­ko­we, motyl­ki, kwia­ty, drze­wa… Wsród rysun­ków dzie­ci, z któ­ry­mi mia­łam oka­zję obco­wać na pik­ni­ku, moty­lek poja­wiał się czę­sto… Bo prze­cież moty­lek jest ład­ny, pięk­ny, taki przy­jem­ny w odbio­rze

nieśmiertelny motylek po lewej. A po prawej kotek w rudej czapce z siodłem, bo to jest kot do jeżdżenia

Dzie­ci nawet zwra­ca­ły sobie nawza­jem uwa­gę, mówiąc „musisz nary­so­wać dwa iden­tycz­ne skrzy­deł­ka motyl­ko­wi, moty­le mają takie same skrzy­dła!”. Widać to wyraź­nie tutaj, na „pod­ręcz­ni­ko­wym” dzie­cię­cym motyl­ku:

podręcznikowy motylek

To, co jest jed­nak pocie­sza­ją­ce (choć w efek­cie jest tyl­ko nama­cal­nym potwier­dze­niem tego, o czym mówi Miche­le), to to, że małe dzie­ci, zanim pój­dą do przed­szko­la, rysu­ją w spo­sób natu­ral­ny, po swo­je­mu, zgod­nie z tym, jak widzą świat. Poni­żej może­cie zoba­czyć motyl­ka chłop­ca ok. 3,5letniego. Ma dwa róż­ne skrzy­dła, wca­le nie poko­lo­ro­wa­ne, bez wzo­rów, nie ma gło­wy, odnó­ży. Nikt jesz­cze mu nie powie­dział jak „trze­ba” ryso­wać moty­la. Rysu­je go tak, jak go widzi i tak, jak potra­fi. Dostrze­gam w tym motyl­ku o wie­le wię­cej praw­dy i pięk­na niż w wyuczo­nych pod­ręcz­ni­ko­wych motyl­kach…

Pamię­tam tak­że, że mimo wszyst­ko, dzie­ci pozy­tyw­nie mnie zasko­czy­ły wie­dzą na temat moty­li. Wymie­nia­ły ich gatun­ki, opo­wia­da­ły sobie, jakie mają kolo­ry, jakie wzo­ry, jak dłu­go żyją… Dzie­ci wie­dzą, że moty­le są bajecz­nie róż­no­rod­ne i nie ma JEDNEGO wzo­ru moty­la. A jed­nak, nauczo­ne wzo­ru moty­la w szko­łach, powie­la­ją je, bo tego ich uczą, do tego zachę­ca­ją rodzi­ce i nauczy­cie­le…

Jak dawać dzieciom swobodę w rysowaniu? (Michele Cassou)

Jeśli chce­cie, aby Wasze dziec­ko było twór­cze, ryso­wa­ło i pra­wi­dło­wo roz­wi­ja­ło swo­ją arty­stycz­ną duszę, oto garść porad, któ­re Wam przy­go­to­wa­łam na pod­sta­wie powyż­sze­go fil­mi­ku.

1. Pozwalaj rysować proporcje w sposób naturalny dla dziecka

Daj sobie spo­kój z «pra­wi­dło­wy­mi pro­por­cja­mi cia­ła» (gło­wa = 17 cia­ła). Per­cep­cja cia­ła dziec­ka ewo­lu­uje (zobacz frag­ment fil­mu na ten temat)! Na począt­ku dzie­ci rysu­ją sie­bie jako gło­wę z któ­rej wyra­sta­ją ręce i nogi. Stop­nio­wo poja­wia się mały kor­pu­sik, ale ręce nadal wycho­dzą z gło­wy. Dopie­ro po jakimś cza­sie dziec­ko powięk­sza kor­pus i ręce rze­czy­wi­ście wyra­sta­ją z kor­pu­su, nie z gło­wy:

ewolucja rysunku dziecka - rysowanie ciaładotarcie do "prawidłowych" proporcji

To samo doty­czy pro­por­cji wszyst­kie­go, co dzie­ci rysu­ją – pozwa­laj dziec­ku ryso­wać kwia­ty wiel­ko­ści czło­wie­ka, dom wiel­ko­ści czło­wie­ka czy olbrzy­mie wie­wiór­ki. Dziec­ko tak wła­śnie widzi rze­czy­wi­stość!

Dla docie­kli­wych: o ewo­lu­cji rysun­ków dziec­ka, iden­tycz­nej NA CAŁYM ŚWIECIE, pisze tak­że Sun­ni Brown w swo­jej genial­nej książ­ce „The Doodling Revo­lu­tion” powo­łu­jąc się na książ­kę Sylvii Fein „First Dra­wings: Gene­sis of Visu­al Thin­king” (zobacz stro­nę www książ­ki) . Jeśli nie masz cza­su, aby obej­rzeć pełen godzin­ny wykład Miche­le Cas­sou, zobacz 6 minut wykła­du Sylvii, w któ­rym poka­zu­je ewo­lu­cję rysun­ków konia ryso­wa­nych przez jed­ną dziew­czyn­kę. Ja, jako syne­ste­tyk mia­łam gęsią skó­rę nie­mal przez całe video, nie mówiąc o tym, że na koń­cu się pra­wie popła­ka­łam 🙂

2. Stwórz bezpieczne i wyrozumiałe warunki do kreatywności

Nie narzu­caj dziec­ku zasad ryso­wa­nia! Dziec­ko nary­su­je łód­kę „na szczy­cie” wody, bo tak to czu­je. Dziec­ko nie czu­je, że łód­ka jest  z a n u r z o n a   w wodzie, dla nie­go jest na samym jej czub­ku!

FiszylekWspie­raj kre­tyw­ność dzie­ci, zapład­niaj ją, roz­wi­jaj, nie uci­naj jej swo­imi blo­ku­ją­cy­mi uwa­ga­mi! Na pik­ni­ku jed­na dziew­czyn­ka nary­so­wa­ła dwie kul­ki, jed­ną mniej­szą, dru­gą więk­szą (obok moja rekon­struk­cja – ponie­waż nie mam ory­gi­na­łu). Tytłu­ma­czy­ła mi, że to Fiszy­lek, czy­li taki bido­nik na picie i z tego małe­go dzyndz­la wypły­wa napój. W tym momen­cie pode­szła jej mama, spy­ta­ła „Co nary­so­wa­łaś?”. Odpo­wie­dzia­łam „To jest bidon, tym małym otwor­kiem się pije, i to się nazy­wa Fiszy­lek”. Mama spoj­rza­ła na cór­kę z iro­nią i stwier­dzi­ła sar­ka­stycz­nie „Aleś wymy­śli­ła! Nie prze­gię­łaś cza­sem?”. Byłam PORAŻONA! Ręce mi opa­dły z bez­sil­no­ści…!

3. Pozwalaj na łamanie zasad i rysowanie zgodnie ze sobą

W ryso­wa­niu przyj­mij jed­ną zasa­dę: nie narzu­caj dziec­ku żad­nych zasad!

  • Dzie­ci czę­sto rysu­ją np. prze­zro­czy­stość (ścian, pude­łek). To nie­waż­ne, że nie moż­na widzieć przez ścia­ny! Dzie­ci wie­dzą, co jest za ścia­ną, więc to rysu­ją!
  • Nie narzu­caj dzie­ciom żad­nych tech­nik ryso­wa­nia (np. ryso­wa­nia ciem­ną kre­ską a potem wypeł­nie­nie tego kolo­rem). Nie­bie­ska tra­wa? Sza­re słoń­ce? Cze­mu nie! Co jest złe­go w takiej per­cep­cji dzie­cię­cej rze­czy­wi­sto­ści?
  • Daj dziec­ku moż­li­wość ryso­wa­nia tego, cze­go – wg Cie­bie – nie da się nary­so­wać – np. pro­mie­ni słoń­ca, a dziec­ko zasko­czy Cię nie­jed­no­krot­nie!
  • Daj mu swo­bo­dę, wol­ność, spon­ta­nicz­ność i natu­ral­ność.

4. Pozwól na swobodny rozwój perspektywy

Dziec­ko o wie­le lepiej nauczy się ryso­wać per­spek­ty­wę, jeśli zro­bi to po swo­je­mu, natu­ral­nym try­bem. Narzu­ca­nie dziec­ku pra­wi­dło­wo nary­so­wa­ne­go sto­łu w za wcze­snym wie­ku jest idio­tycz­ną stra­tą cza­su. Dziec­ko nie tak widzi stół – po pro­stu daj dziec­ku czas, a samo nary­su­je stół zgod­nie z zasa­da­mi per­spek­ty­wy.

ewolucja stołu

5. Daj zgodę na białą kartkę

Kaza­nie dziec­ku wypeł­nia­nia tła kolo­rem to zabi­ja­nie kre­atyw­no­ści! Bia­łość kart­ki to prze­strzeń do wypeł­nie­nia kolej­ny­mi two­rzy­mi pomy­sła­mi. Dzie­ci zresz­tą (podob­nie jak z ewo­lu­cją ryso­wa­nia cia­ła czy sto­łu) same zaczną ryso­wać nie­bo, wypeł­niać kart­kę tłem, ale żad­ne dziec­ko w spo­sob spon­ta­nicz­ny i natu­ral­ny nigdy nie zacznie (ani nie skoń­czy) rysun­ku od wypeł­nia­nia tła!

6. Zrezygnuj z automatycznego chwalenia

Nie­ustan­ne chwa­le­nie i powsta­rza­nie dziec­ku „och jaki pięk­ny rysu­nek, jak cudow­nie to nary­so­wa­łeś, no pięk­ny, ślicz­nie rysu­jesz!” jest nie­wska­za­ne! Co to powo­du­je? Jeśli dziec­ko po każ­dym nary­so­wa­niu cze­goś sły­szy „pięk­nie /​ cudow­nie /​ ślicz­nie /​ jesteś zdol­ny!”, to uczy się z cza­sem, że:

rysunek = pochwała

Zaczy­na postrze­gać swo­ją war­tość poprzez war­tość stwo­rzo­nych przez sie­bie rysun­ków.

Chwa­le­nie stwo­rzo­ne­go rysun­ku jest pochwa­łą WYTWORU.

O wie­le lepiej jest chwa­lić i wspie­rać PROCES!

Cie­szę się, że rysu­jesz!

Widzę, że to lubisz!

Widzę, jaką przy­jem­ność Ci to spra­wia!

Dobrze widzieć Cię, jak rysu­jesz, jesteś wte­dy taka szczę­śli­wa!

… bez dawa­nia oce­ny tego, co dziec­ko nary­so­wa­ło!

Zobacz frag­ment fil­mu, gdzie Miche­le opo­wia­da poru­sza­ją­co wymow­ną histo­rię 10latki, któ­rej kre­atyw­ność roz­kwi­tła wla­śnie dzię­ki temu, że PRZESTANO ją auto­ma­tycz­nie chwa­lić.

bazgroł

Sama zresz­tą obser­wo­wa­łam przy­kład takie­go wła­śnie bez­sen­sow­ne­go chwa­le­nia. Na pik­ni­ku przy naszym sto­li­ku sie­dzia­ło dziec­ko, któ­re led­wo co opa­no­wa­ło sztu­kę trzy­ma­nia kred­ki (2, może 2.5latek). Obok może­cie zoba­czyć jego rysu­nek.

Mama dziec­ka, sto­jąc nad dziec­kiem powta­rza­ła ze sztucz­nym nadmu­cha­nym zachwy­tem „och jak pię­ę­ę­ę­ę­ę­ęk­nie, jak cudow­nie to nary­so­wa­łeś, śliiiiiiicz­ne!”.

Czy ta mama w ogó­le w to wie­rzy? o.O

Cze­go takie zacho­wa­nie uczy dziec­ka?

Narysuję byle bazgroł, a mama mnie pochwali!

To fatal­na stra­te­gia! Czy to wspie­ra kre­atyw­ność?

7. Pozwalaj na intensywne rysunki

klatka z filmu MicheleDzie­ci, mając swo­bo­dę i pozwo­le­nie na ryso­wa­nie wszyst­kie­go, na co mają ocho­tę, czę­sto rysu­ją two­ry bar­dzo inten­syw­ne, emo­cjo­nal­ne, czę­sto „strasz­ne”, na przy­kład: krew, śmierć, nie­szczę­ście, wypad­ki, kata­stro­fy. Rodzi­ce wpa­da­ją wowczas w pani­kę, zaka­zu­ją takich rysun­ków, żeby cza­sem ich dziec­ko nie sku­pia­ło się na strasz­no­ściach tego świa­ta. Nie­po­trzeb­nie. Dziec­ko widzi, dziec­ko widzi o wie­le wię­cej niż rodzi­ce sądzą… Zaka­zy­wa­nie tego typu rysun­ków powo­du­je tyl­ko, że dziec­ko jesz­cze mniej to rozu­mie, a sko­ro mniej to rozu­mie, to inte­re­su­je się tym jesz­cze bar­dziej… A prze­cież to jest ele­men­tem życia, życia dziec­ka, a potem doro­słe­go!

Ryso­wa­nie jest eks­pre­sją emo­cji i postrze­ga­nia świa­ta. Jeśli dziec­ko było na pogrze­bie, niech nary­su­je cmen­tarz. Co w tym złe­go?

8. Unikaj pytania „czemu to narysowałeś?”

Dziec­ko czę­sto (pod warun­kiem, że nie są ofia­rą (przed)szkolnego maglo­wa­nia umy­słu narzu­ca­ny­mi „pięk­ny­mi rysun­ka­mi”) rysu­je intu­icyj­nie. Rysu­je przed­szko­le, sklep, park, sce­ny ze swo­je­go życia, wspo­mnie­nia, miej­sca. Nie pytaj dziec­ka „Cze­mu to nary­so­wa­łeś”. Jeśli stwo­rzysz z dziec­kiem wystar­cza­ją­co wspi­ra­ją­cą więź, dziec­ko powie Ci samo, bez pro­sze­nia.

9. Zamiast pytać „Co narysowałeś” poproś „Opowiedz mi o swoim rysunku!”

Pyta­nie o to, co dziec­ko nary­so­wa­ło, było­by szcze­gól­nie nie­kon­se­kwent­ne w sytu­acji, w któ­rej dziec­ko nary­so­wa­ło nie­zor­ga­ni­zo­wa­ny bazgroł (patrz rysu­nek z punk­tu 6.), a my ten bazgroł zawcza­su pochwa­li­li­śmy wszyst­ki­mi kom­ple­men­ta­mi tego świa­ta. Wyglą­da to wów­czas tak:

Ooooooooooch, kocha­aaaaaaanie, jakie pięk­ne­eeeeeee!!!

…a co to jest?

Zadaj otwar­te pyta­nie, poproś dziec­ko, aby opo­wie­dzia­ło Ci o swo­im rysun­ku. Wszyst­kie­go się dowiesz!

10. Przekonuj dziecko, że umie narysować WSZYSTKO

Dzie­ci będą Cię prze­ko­ny­wać, że nie umie­ją cze­goś nary­so­wać. Bądź jesz­cze bar­dziej aser­tyw­ny i prze­ko­naj je, że umie­ją! Z chwi­lą, gdy nanio­są pierw­szą kre­skę, wspie­raj je:

„Widzisz? Umiesz! Masz już część rysun­ku! No dalej, cze­go Ci jesz­cze bra­ku­je?”.

Zanim się obej­rzysz, dziec­ko nary­su­je całość. Bo dziec­ko umie!

_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​

Jesz­cze raz zachę­cam do obej­rze­nia mate­ria­łu Miche­le Cas­sou, świet­nie o tym opo­wia­da, jej cha­ry­zma i zaan­ga­żo­wa­nie są war­te naśla­do­wa­nia!

PS dla bezdzietnych

PS Mam dla Cie­bie, Czy­tel­ni­ku, jesz­cze jed­ną sztucz­kę-cie­ka­wost­kę, szcze­gół­nie, jeśli nie masz dzie­ci i nie bar­dzo masz wobec kogo zasto­so­wać powyż­sze rady. Prze­czy­taj ten tekst jesz­cze raz. Ale wszę­dzie, gdzie jest mowa o DZIECKU, zastąp to sło­wo DOROSŁYM. Zadzia­ła tak samo dobrze! 😀

 

Przewiń do góry