NIE UMIEM RYSOWAĆ – jak zmienić to przekonanie? (1z3)

Podziel się tym postem z innymi!

Ponie­waż odpo­wiedź na pyta­nie zawar­te w tytu­le arty­ku­łu (jak zmie­nić swo­je nega­tyw­ne prze­ko­na­nia na temat ryso­wa­nia) jest zbyt dłu­ga i zbyt zło­żo­na, by się zmie­ści­ła w jed­nym krót­kim poście, podzie­li­łam arty­kuł na trzy czę­ści. Czy­tasz wla­śnie pierw­szą z nich 😉 

Rysowanie a nie rysowanie, oto jest pytanie

O „nie­umie­niu” ryso­wa­nia pisa­łam już kil­ka razy m. in. w tych oko­ło-rysun­ko­wych postach:

  1. Jeśli twier­dzisz, że nie umiesz, nie możesz nary­so­wać abso­lut­nie nicze­go, zwy­czaj­nie nie posia­dasz umie­jęt­no­ści ryso­wa­nia (i koniec krop­ka, nie dasz się prze­ko­nać!), to możesz prze­czy­tać ten blog post o gotow­cach oraz gra­fi­ce seman­tycz­nej (bo mimo, że „nie umiesz w nary­so­wa­nie”, to pamię­taj, że nadal możesz wizu­ali­zo­wać bez rysowania);
  2. W poście o tym, cze­go może­my się nauczyć z lek­tu­ry Małe­go Księ­cia (jest tam mię­dzy inny­mi o naszym „umie­niu” i „nie umie­niu” w ryso­wa­nie, nie­co mniej o jako takiej nauce rysunku);
  3. Tutaj poda­wa­łam kon­kret­nych 20 sztu­czek, a tutaj 15 sztu­czek rysun­ko­wych, któ­re pomo­gą Ci natych­miast w rysowaniu.

W tym poście ujmę spra­wę sze­ro­ko. Zaj­mę się samym głę­bo­ko uko­rze­nio­nym prze­ko­na­niem brzmią­cym naj­czę­ściej „ALE JA NIE UMIEM RYSOWAĆ” i poka­żę, jak moż­na z tym prze­ko­na­niem pra­co­wać, żeby w efek­cie się go pozbyć i uła­twić sobie przy­szłe rysowanie.

Jesteś tzw. «beznadziejnym przypadkiem» w nauce rysunku?

Jeśli sądzisz, że samo czy­ta­nie bły­sko­tli­wych arty­ku­łów na nic się Tobie nie zda, bo jesteś uni­ka­to­wym przy­pad­kiem i potrze­bu­jesz indy­wi­du­al­ne­go podej­ścia, możesz też zapi­sać się na Kon­sul­ta­cję Indy­wi­zu­al­ną ze mną (Ryśli­ciel­ką®), w cza­sie któ­rej popra­cu­je­my nad Two­imi prze­ko­na­nia­mi i umie­jęt­no­ścia­mi wizu­ali­za­cji. Wię­cej infor­ma­cji o kon­sul­ta­cjach TUTAJ (oraz po klik­nię­ciu w poniż­szy rysu­nek). To od Cie­bie zale­ży, jak będzie prze­bie­gać nasza kon­sul­ta­cja: to może być mówiąc wprost «nauka ryso­wa­nia» albo bar­dziej mój men­to­ring w trak­cie Two­jej nauki rysun­ku (pro­wa­dzo­nej poprzez inne źró­dła czy aplikacje) .

Skala zjawiska «nie umiem rysować» (wśród ludzi dorosłych)

Jako doro­śli bar­dzo czę­sto żyje­my w prze­świad­cze­niu, że wszyst­ko musi­my umieć, prze­cież, do cho­le­ry – jeste­śmy już doro­śli…! Naj­le­piej też, żeby­śmy robi­li to PERFEKCYJNIE. Więc kie­dy robi­my coś, cze­go nie robi­my zbyt czę­sto (np. wizu­ali­zu­je­my), poprze­dza­my to czę­sto skru­szo­nym PRZEPRASZAM ZA MOJE RYSUNKI.

Ponie­waż jako tre­ner­ka oraz facy­li­ta­tor­ka wizu­al­na (i współ­za­ło­ży­ciel­ka agen­cji ExplainVisually.co) pra­cu­ję w 99% z doro­sły­mi, to przy­wy­kłam to grze­ba­nia w ich prze­ko­na­niach i do tego, jak trak­tu­ją naukę rysun­ku. Szcze­gól­nie cenię sobie oczy­wi­ście zmie­nia­nie tych prze­ko­nań na wspierające. 🥹

Na wstę­pie war­to w ogó­le war­to zdać sobie spra­wę z tego, że wia­ra w brak umie­jęt­no­ści ryso­wa­nia to zja­wi­sko bar­dzo powszech­ne. Nie znam co praw­da żad­nych dostęp­nych (i rze­tel­nych!) badań, któ­re spraw­dza­ły­by, ile pro­cent doro­słych Pola­ków na pyta­nie o to, czy potra­fią ryso­wać, odpo­wia­da „nie potra­fię ryso­wać” (jeśli tako­we bada­nie zna­cie – pode­ślij­cie pro­szę!), ale idę o zakład, że będzie to zna­ko­mi­ta większość.

Zresz­tą widać to też po wyni­kach w Google. Spójrz na to – hasło „nie umiem ryso­wać” w Google (pra­wie 700 tysię­cy wyników):

Po angiel­sku: „I don’t know how to draw” (1,72 miliar­da wyników):

Po angiel­sku: I can’t draw” (pra­wie 800 milio­nów wyni­ków, gdzie dla porów­na­nia „I can’t sing” ma led­wo poło­wę tego rezultatu):

To smut­ne i zupeł­nie nie­praw­dzi­we zresz­tą zda­nie („I can’t draw”) bar­dzo czę­sto sły­szy rów­nież Jim Loc­key. Opo­wia­da o tym w trak­cie swo­je­go bły­sko­tli­we­go i dow­cip­ne­go wystą­pie­nia na TEDxFol­ke­sto­ne. Jim opo­wia­da histo­rię o warsz­ta­tach z dzieć­mi z kre­atyw­ne­go rysowania:

1. Nigdy nie przepraszaj za swoje rysunki

Pierw­szą czę­ścią naszej dekla­ra­cji wypo­wia­da­nej w sytu­acji spo­łecz­nej (w towa­rzy­stwie innych ludzi) jest sło­wo prze­pra­szam.

Prze­pra­sza­my za sie­bie. Jeste­śmy zaże­no­wa­ni, być może zawsty­dze­ni. Jest nam głu­pio, bo to, co rysu­je­my nie jest… No wła­śnie – jakie? Ide­al­ne? Ład­ne*? Nie dosta­ło­by szóst­ki w szko­le? Nie zatrud­nio­no by nas do poma­lo­wa­nia kapli­cy Syk­styń­skiej? Nie wyglą­da tak jak POWINNO?

*W tema­cie tego nie­szczę­sne­go „ład­ne” – jeśli cie­ka­wią Cię aspek­ty nauko­we decy­du­ją­ce o tym, że coś nam się podo­ba, to pole­cam Ci ten świet­ny fil­mik na kana­le Uwa­ga! Nauko­wy beł­kot zaty­tu­ło­wa­ny Dla­cze­go rze­czy nam się podobają? 

O prze­pra­sza­niu za rysun­ki opo­wia­da tak­że Tim Brown w pierw­szych trzech minu­tach swo­je­go wystą­pie­nia na kon­fe­ren­cji TED. Tim powo­łu­je się tam eks­pe­ry­ment wyko­ny­wa­ny w latach ’60-’70 przez Boba McKi­ma w ramach pro­gra­mu Stan­ford Design Pro­gram. Eks­pe­ry­ment ten poka­zu­je ogrom­ną róż­ni­cę pomię­dzy doro­sły­mi a dzieć­mi w kon­tek­ście sto­sun­ku do naszych rysunków: 

Krót­ko mówiąc: wyni­ki w Google, moje wła­sne tre­ner­skie doświad­cze­nia zbie­ra­ne od 2010 roku (od kie­dy szko­lę) oraz wzmian­ki z dwóch wystą­pień na kon­fe­ren­cjach z cyklu TED poka­zu­ją, że nie wyssa­łam sobie tego z pal­ca. Prze­ko­na­nie panu­ją­ce wśród doro­słych o tym, że nie potra­fią ryso­wać rze­czy­wi­ście istnieje.

Czy warto przepraszać za swoje rysowanie?

Tym­cza­sem według mnie… Prze­pra­sza­nie za – rze­ko­my! – brak tej umie­jęt­no­ści jest nie­po­trzeb­ne. Tu nie ma za co przepraszać!

Myśl­my o tym tak: oto ja, nadaw­ca, zamiast tyl­ko do kogoś MÓWIĆ, się­gam po dodat­ko­wą for­mę komu­ni­ka­cji. Wzbo­ga­cam swój prze­kaz. Podej­mu­ję dodat­ko­wy wysi­łek. Ktoś, kto się­ga po papier czy ser­wet­kę na kawiar­nia­nym sto­li­ku, wsta­je do flip­char­tu w cza­sie spo­tka­nia albo odpa­la opcję whi­te­bo­ard w cza­sie kon­fe­ren­cji na Zoo­mie, nie powi­nien w ogó­le prze­pra­szać! NIGDY!

Gdy (tak jak na tym zdję­ciu powy­żej) się­gasz po jaką­kol­wiek pomoc wizu­al­ną (np. rysu­jesz na flip­char­cie choć­by naj­bar­dziej nie­udol­nie), naj­częst­szym efek­tem wśród odbior­ców jest doce­nie­nie Two­ich wysił­ków, a nie krytyka

Wrogiem Twym jest torowanie, kiedy na tapecie jest rysowanie 😜

Dla­cze­go? Ot cho­ciaż­by z powo­du pułap­ki toro­wa­nia. Jeśli sta­wia­my się na star­cie w pozy­cji oso­by prze­pra­sza­ją­cej za to co robi­my, to trud­no się dzi­wić, że wła­śnie tak może to ode­brać odbior­ca. Poprze­dza­jąc naszą wizu­ali­za­cję PRZEPRASZANIEM za JAKOŚĆ RYSUNKÓW nakie­ro­wu­je­my w odbior­cach ich uwa­gę na JAKOŚĆ RYSUNKÓW (zamiast na to, co jest naj­waż­niej­sze, czy­li na prze­ka­zy­wa­ną treść).

Co zamiast przeprosin kierowanych względem własnego rysunku?

Dla­te­go – zamiast prze­pra­szać za swo­je ryso­wa­nie, o wie­le lepiej jest na przy­kład powie­dzieć takie zdania:

  • (pokaż inten­cję swo­je­go dzia­ła­nia) Ponie­waż bar­dzo zale­ży mi, żebyś to dobrze zrozumiał/​a, to dodat­ko­wo poka­żę Ci to na pro­stym rysunku.
  • (pokaż, jaki cel będzie reali­zo­wa­ła Two­ja gra­fi­ka) Nary­su­ję Wam /​ Tobie to teraz, żeby dać peł­niej­szy obraz zagadnienia.
  • (po pro­stu zaproś go do następ­nej czyn­no­ści bez prze­pra­sza­nia i posta­wy ola­bo­ga nie potra­fię) Zobacz, jak to wyglą­da­ło­by na tym rysun­ku, i czę­ścio­wo też na tym rysunku:
  • (potrak­tuj rysu­nek jako skrót myślo­wy albo rodzaj pod­su­mo­wa­nia) W skró­cie /​ pod­su­mo­wu­jąc, moż­na by to nary­so­wać tak…:

> Zobacz DRUGĄ część tego arty­ku­łu TUTAJ  «

Przewiń do góry