Odkrywcze rysowanie w grupie: zgamifikowana książka

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

16 kwiet­nia 2013 mia­łam oka­zję uczest­ni­czyć w spo­tka­niu Sto­wa­rzy­sze­nia Kon­sul­tan­tów i Tre­ne­rów Zarzą­dza­nia MATRIK. Pro­wa­dził je tym razem Grze­gorz Masz­kow­ski, Koor­dy­na­tor Mazo­wiec­kie­go MATRIKA, a temat szko­le­nia brzmiał Zwięk­sza­nie docho­dów pod­czas kry­zy­su dzię­ki cichej burzy mózgów”.

Jed­no z ćwi­czeń to było – cytu­jąc pół­i­ro­nicz­ny pro­gram Grze­go­rza:

„Nud­ne” ćwi­cze­nie pole­ga­ją­ce na wyge­ne­ro­wa­nie kil­ku­set pomy­słów na zwięk­sza­nie docho­dów pod­czas kry­zy­su (…)”

Pod­gru­pa, w któ­rej mia­łam oka­zję pra­co­wać (Kata­rzy­na S. i Mariusz P.) stwo­rzy­ła pośród ponad stu pomy­słów tak­że kon­cep­cję książ­ki opar­tej w dużej mie­rze na gami­fi­ka­cji.

Jak to wyglądało?

zgamifikowana książka (rysunek)

Co na przykład wymyśliliśmy?

W stwo­rzo­nym przez nas rysun­ku moż­na zoba­czyć wyraź­ne wpły­wy nastę­pu­ją­cych:

  • Książ­ka „Busi­ness Model Gene­ra­tion” Oster­wal­de­ra, a kon­kret­nie meto­da jej powsta­nia (znasz tę nie­co­dzien­ną histo­rię? – prze­czy­taj). Dla­cze­go? Auto­rów naszej książ­ki „Dłu­gi skrót nicze­go napi­sa­ny przez wszyst­kich” będzie tak wie­lu, ile osób będzie się chcia­ło w tę pro­duk­cje zaan­ga­żo­wać, ale i każ­dy będzie pła­cił za to, aby stać się czę­ścią publi­ka­cji.
  • Big Bro­ther jako ojciec wszel­kiej maści reali­ty show: fani powsta­ją­cej książ­ki pła­cą za «pod­glą­da­nie» auto­rów książ­ki przy pra­cy.
  • Gami­fi­ka­cja jako coraz popu­lar­niej­sza meto­da uatrak­cyj­nia­nia i upro­duk­tyw­nia­nia dzia­łań mar­ke­tin­go­wych czy sprze­da­żo­wych. Gdzie u nas poja­wia się gami­fi­ka­cja?
    • posia­da­cze papie­ro­wej wer­sji książ­ki będą mogli ją otwo­rzyć i zacząć czy­tać dopie­ro wte­dy, kie­dy będzie sygnał «czas start», w innym wypad­ku książ­ka doko­na samo­znisz­cze­nia!;
    • będzie­my infor­mo­wać o książ­ce już w lice­ach, aby ucznio­wie mogli się iną sku­tecz­nie «zara­zić»;
    • za nie czy­ta­nie książ­ki prze­wi­dzia­ne będą kary! :P;
  • Mar­ke­ting Wiru­so­wy (widzi­cie tego cze­row­ne­go roba­ka?). Ponie­waż książ­kę będzie­my oczy­wi­ście okre­ślać mia­nem Nowa Biblia, to zbun­tu­je się prze­ciw­ko nam spo­ro insty­tu­cji (zgad­nij­my jaka przede wszyst­kim?) i będzie gło­śno o książ­ce krzy­czeć sie­jąc wokół niej mar­ke­tin­go­wy zamęt. Dosta­nie­my dzię­ki temu zupeł­nie dar­mo­wą, a jak­że sku­tecz­ną pro­mo­cję 😀

Dlaczego o tym piszę?

Ponie­waż:

1. Wynik naszych wypo­cin został prze­ze mnie nary­so­wa­ny w posta­ci two­rzo­nej na bie­żą­co mapy myśli, a póź­niej zapre­zen­to­wa­ny pozo­sta­łym pod­gru­pom (dzię­ki cze­mu może­my to nazwać ryso­ci­na­mi – rysun­ko­wy­mi wypo­ci­na­mi), a dzie­lę się na mojej stro­nie prze­cież nie­mal wszyst­kim, co rysun­ko­we.

2. Chcę, żeby­ście na mojej stro­nie mogli obser­wo­wać  r ó ż n e  zasto­so­wa­nie myśle­nia wizu­al­ne­go: w przy­pad­ku tego rysun­ku widać dobrze:

  • jak  p r z y d a t n e  jest ryso­wa­nie w pra­cy gru­po­wej,
  • oraz jak  o c z y w i s t e  jest w kon­tek­ście pra­cy kre­atyw­nej (mnie samej trud­no sobie wyobra­zić, aby przy ćwi­cze­niach pobu­dza­ja­cych kre­atyw­ność posłu­gi­wać się zapi­sem line­ar­nym, choć – o zgro­zo! – wie­le osób nadal tak robi!).

3. Chcę, żeby­ście widzie­li przy­kła­dy rysun­ków nie tyl­ko takich, któ­re powsta­ją od szki­cu do gotow­ca (gdzie goto­wiec jest w peł­ni wykoń­czo­ny, per­fek­cyj­nie dopra­co­wa­ny i nie wyma­ga popra­wek), ale tak­że takich powsta­ją­cych na bie­żą­co, na szyb­ko, na brud­no. Na tym rysun­ku jest masa rze­czy, któ­re moż­na by popra­wić, ale nie jest to koniecz­ne. Celem tego rysun­ku było przed­sta­wie­nie pew­nej idei i potrak­to­wa­nie go jako for­my dotar­cia do inte­re­su­ją­cych pomy­słow i wnio­sków.

4. Chcę Wam uświa­do­mić, jak  o d k r y w c z e  może być ryso­wa­nie na brud­no. Podam tu przy­kład z inne­go wyda­rze­nia (spo­tka­nie w Femi­no­te­ce z dr. Bar­ba­rą Labu­dą), gdzie robi­łam szyb­kie notat­ki na jakiejś przy­pad­ko­wej pocz­tów­ce.

Feminoteka - moje rysunkowe notatki na szybko

Nary­so­wa­łam pro­stą żarów­kę, nie­śmier­tel­ny sym­bol «pomy­słów» na moich notatkach.Wokół żaró­wecz­ki powsta­ły trzy odno­śni­ki (od góry):

  • pomysł, że może by zro­bić jakieś szko­le­nia z myśle­nia wizu­al­ne­go w ramach Femi­no­te­ki, adre­so­wa­ne spe­cjal­nie do kobiet (dzia­ła­łam kie­dyś moc­no dla kobiet, mam do tego sła­bość);
  • przy­po­mi­naj­ka o tym, żeby prze­czy­tać książ­kę She­ryl Sand­berg «Lean In»;
  • notat­kę o zoba­czo­nej u kogoś eko­tor­bie z napi­sem JESTEM SUPER, pomy­śla­łam, żeby same­mu sobie zro­bić rów­nie pozy­tyw­ną tor­bę 😀

Kie­dy sto­ją­ca obok mnie Domi­ni­ka, moja Sio­stra-Przy­ja­ciół­ka zoba­czy­ła, co nary­so­wa­łam, powie­dzia­ła odkryw­czo:

O mat­ko! Prze­czy­taj tę książ­kę i rób z tego szko­le­nia!”

(Waż­ne: w Pol­sce jest póki co wyda­na tyl­ko po angiel­sku i nie­miec­ku, co zmniej­sza aktu­al­ną gru­pę czy­tel­ni­ków).

Wte­dy w moich oczach zapa­li­ły się jesz­cze więk­sze żaró­wecz­ki (łama­ne na sym­bo­le dola­rów, if you know what I mean). Dory­so­wa­łam strzał­kę mię­dzy dwo­ma zupeł­nie przy­pad­ko­wy­mi prze­cież ele­men­ta­mi i pomy­śla­łam: «No prze­cież, to jest dosko­na­ły pomysł!».

Powsta­ła tym samym nowa, zupeł­nie nie­pla­no­wa­na i nie­prze­wi­dzia­na idea, będą­ca goto­wym pro­duk­tem, jaki mogę wpro­wa­dzić do swo­jej ofer­ty!

Jestem prze­ko­na­na, że gdy­bym to zapi­sa­ła line­ar­nie, jed­no pod dru­gim, trak­to­wa­ły­by­śmy te ele­men­ty jako dwie nie­za­le­zne kon­cep­cje w myśl zasa­dy: nowy wers = nowy temat, nowe zagad­nie­nie, jak to bywa w zapi­sach linio­wych.

Swo­bod­ne sąsiedz­two dwóch róż­nych myśli wzbu­dzi­ło w Domi­ni­ce natych­mia­sto­we,  swo­bod­ne sko­ja­rze­nie… I pro­szę – pomysł goto­wy!

Rysowanie jest magiczne! 😀

 

Przewiń do góry