Zabawy rysunkowe – myślenie wizualne na wesoło!

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

Jako wiel­ka fan­ka wyko­rzy­sty­wa­nia rysun­ku do zaba­wy, popu­la­ry­zu­ję myśle­nie wizu­al­ne w odsło­nie „roz­ryw­ko­wej”. Zobacz­cie sami, jak moż­na wyko­rzy­stać rysu­nek do zaba­wy około-kalamburowej:

  1. Na żywo: Kalam­bu­ry Rysunkowe;
  2. Wir­tu­al­nie: Kalam­bu­ry na Facebooku;
  3. Rywa­li­za­cyj­nie: Poje­dyn­ki rysunkowe;
  4. Prze­wrot­nie: Śle­py Tele­fon Rysunkowy.

1. Kalambury Rysunkowe

Idea jest pro­sta. Tak pro­sta, jak rysun­ki, jakie mają być two­rzo­ne w ramach tej i każ­dej kolej­nej wymie­nia­nej zaba­wie (o pro­sto­cie rysun­ków możesz prze­czy­tać na moim blo­gu tutaj).

W kom­for­to­wym miej­scu (np. dom, kawiar­nia z wydzie­li­ną sal­ką lub nawet miej­sce, gdzie odby­wa się spe­cy­ficz­na oka­zja typu wese­le, impre­za fir­mo­wa, zjazd rodzin­ny) spo­ty­ka się gru­pa osób wypo­sa­żo­na w kart­ki papie­ru o for­ma­cie min. A3 oraz wyraź­nie piszą­ce maza­ki i rysu­ją sobie nawza­jem w gru­pach hasła do zga­dy­wa­nia. Przy­po­mi­na to mini­mal­nie pamięt­ne Kalam­bu­ry w Pol­sa­cie, ale for­mu­ła, któ­rą ja przy­ję­łam jest nie­co inna. Poni­żej znaj­dziesz 5 punk­tów, któ­ry­mi się przy nich kieruję.

małżeńska stłuczka

Punkt 1: TYLKO RYSUNEK

Tyl­ko i wyłącz­nie rysu­je­my! Nie moż­na: mówić, poka­zy­wać, pisać liter i cyfr.

Punkt 2: ŁOPATOLOGIA

O co w niej cho­dzi? Zasa­da Łopa­to­lo­gii obja­wia się w dwóch aspek­tach. Aspekt pierw­szy: moż­na nary­so­wać na kart­ce ilość słów do odgad­nię­cia i ryso­wać je po kolei:

Screen Shot 2013-02-25 at 2.04.05 PMAspekt dru­gi: moż­na w osta­tecz­no­ści roz­ło­żyć wyra­zy na lite­ry i ryso­wać hasło lite­ra po literze!

myślenie wizualne ryślenie ryśliciel

Punkt 3: TRZY KATEGORIE HASEŁ

Hasła, któ­re wymy­śla­my dru­ży­nie prze­ciw­nej, funk­cjo­nu­ją w trzech kate­go­riach:

  • ZWYKŁE (Z), czy­li zna­ne powszech­nie hasła i okre­śle­nia, w mia­rę łatwe do nary­so­wa­nia i zgad­nię­cia, np. kot w butach, wyzna­nia gej­szy, Boże Naro­dze­nie; (takie były głów­nie w Pol­sa­cie, ale wg mnie są zbyt banal­ne i nie pobu­dza­ją­ce kre­atyw­no­ści, stąd dwie kolej­ne kategorie);
  • ABSTRAKCJA (A), naj­bar­dziej lubia­na kate­go­ria, czy­li hasła abs­trak­cyj­ne, nie­ist­nie­ją­ce, ale przy pew­nym wysił­ku da się je nary­so­wać i odgad­nąć, np.: TVN to żydo­ma­so­ne­ria, a wszyst­ko to wina Tuska; peda­łu­jąc wśród czar­nych boró­wek zna­la­złam dokład­ną kopię czar­nej far­by przy­jem­no­ści we mnie; czer­wo­ny kap­tu­rek w cie­niu dwu­ru­rek; (to są auten­ty­ki, któ­re kie­dyś rysowaliśmy!)
  • HARDKOR (H), mało popu­lar­na, dość trud­na kate­go­ria, czy­li sło­wa i zja­wi­ska nawet ist­nie­ją­ce, ale mało zna­ne lub trud­ne do nary­so­wa­nia, np.: dźwię­ko­na­śla­dow­nic­two; lip­sa­no­te­ka (ze słow­ni­ka Kopa­liń­skie­go); Kara Musta­fa.

Punkt 4: NIE TYLKO ZABAWA

Kalam­bu­ry mogą słu­żyć nie tyl­ko dla zaba­wy. Z opi­sy­wa­nych tu kalam­bu­rów moż­na tak­że uczy­nić nie­kon­wen­cjo­nal­ną meto­dę ucze­nia (np. języ­ków obcych – o czym za chwi­lę) i uświa­da­mia­nia doro­słych na tema­ty waż­ne i róż­ne, począw­szy od tole­ran­cjieko­lo­gii, poprzez mię­dzy­kul­tu­ro­wość, a skoń­czyw­szy na poro­zu­mie­wa­niu się z współ­pra­cow­ni­ka­mi i zwięk­sza­niu otwar­to­ści na zmia­ny. A to i tak kro­pla w morzu tematów!

Jeśli cie­ka­wi Cię, do cze­go „tak na poważ­nie” moż­na wyko­rzy­stać zaba­wy rysun­ko­we, to:

  1. prze­czy­taj ten wpis o tym, jak pod­trzy­mać w dziec­ku radość z ryso­wa­nia (wpis zaini­cjo­wa­ny był wła­śnie kalam­bu­ra­mi, jakie pro­wa­dzi­łam dla dzieci);
  2. prze­czy­taj wpis o tym, jak w Pozna­niu rysun­ko­wo two­rzy­li­śmy kam­pa­nię rekla­mo­wą;
  3. prze­czy­taj wpis o tym, jak możesz uczyć się języ­ków dzię­ki myśle­niu wizu­al­ne­mu;
  4. zobacz film o kalam­bu­rach, żeby zoba­czyć jesz­cze wię­cej zasto­so­wań (i zoba­czyć moją uśmiech­nię­tą, puco­ło­wa­tą buź­kę z 2013 roku :P).

Punkt 5:  KORZYŚCI

Co dają kalam­bu­ry (a nawet sze­rzej: zaba­wy rysun­ko­we)? Jeśli są pro­wa­dzo­ne według powyż­szych reguł, to uczest­ni­cy są pobu­dze­ni do nie­kon­wen­cjo­nal­ne­go myśle­nia, do myśle­nia out of the box, do roz­wi­ja­nia wyobraź­ni, do szu­ka­nia powią­zań tam, gdzie ich wcze­śniej nie było. W trak­cje kalam­bu­rów sły­chać nawet momen­ta­mi u uczest­ni­ków dzi­ki sze­lest pącz­ku­ją­cych eks­cy­tu­ją­co neu­ro­nów: gło­wy aż puch­ną od wysił­kutwór­cze­go docho­dze­nia do roz­wią­zań! Dodat­ko­wo, ludzie uczą się też współ­pra­cy w zespo­le, świet­nie się ze sobą inte­gru­ją i dostar­cza­ją sobie nie­moż­li­wej do przedaw­ko­wa­nia por­cji hor­mo­nów szczę­ścia 😀

[FM_​form id=„1”]


2. Kalambury do zgadywania na Facebooku

Na pro­wa­dzo­nym prze­ze mnie face­bo­oko­wym pro­fi­lu Myśle­nie Wizu­al­ne umiesz­cza­łam w latach 2011 – 2014 wyko­na­ne przez sie­bie lub przez inter­nau­tów rysun­ki będą­ce goto­wy­mi do odga­dy­wa­nia zagad­ka­mi. Cza­sem napro­wa­dza­łam, pod­po­wia­da­łam, bo hasła bywa­ły ryso­wa­ne czę­sto w dość abs­trak­cyj­ny spo­sób 🙂 Poni­żej kil­ka przykładów.


3. Pojedynki Rysunkowe

Wystar­czą nawet tyl­ko dwie oso­by, aby się w to bawić. Nie­zwy­kle pobu­dza­ją­ce, odkryw­cze, poka­zu­ją­ce jak bar­dzo się róż­ni­my, albo jak bar­dzo jeste­śmy do sie­bie podobni 🙂

Cho­dzi o to, aby dwie oso­by w tym samym cza­sie ryso­wa­ły dokład­nie to samo hasło (pole­cam idio­tycz­ne hasła, jak choć­by te z kate­go­rii «abs­trak­cyj­nej»). Zobacz wię­cej przy­kła­dów.


4. Ślepy telefon rysunkowy

To moja abso­lut­nie ulu­bio­na zaba­wa ze wszyst­kich tu wymie­nio­nych! 🙂 Zaba­wa wyma­ga przede wszystkim:

  • dobrej instruk­cji i zro­zu­mie­nia zasad,
  • dużo pra­cy indywidualnej,
  • sil­nych mię­śni brzu­cha przy odczy­ty­wa­niu „roz­wią­zań” (zaba­wa jest obłęd­nie śmieszna!)

Zobacz wię­cej przy­kła­dów śle­pe­go telefonu.

Skąd się wzięła ta zabawa?

Śle­py tele­fon rysun­ko­wy to swo­ista hybry­da wyni­ka­ją­ca z połą­cze­nia trzech zabaw:

  1. stan­dar­do­we kalam­bu­ry rysun­ko­we (ktoś rysu­je, żeby ktoś zgadł, co ten pierw­szy narysował)
  2. zaba­wa w dopi­sy­wa­nie na kart­ce kolej­nych czę­ści histo­rii, co koń­czy­ło się w for­mie har­mo­nij­ki z kart­ki papie­ru (wie­le osób robi­ło to w dzie­ciń­stwie w trak­cie nud­nych lek­cji :P)
  3. głu­chy tele­fon (gdzie na samym koń­cu hasło zna­czą­co róż­ni­ło się od tego pierwotnego.

Jak się w to bawić?

Poni­żej dokład­na instruk­cja, skła­da­ją­ca się z 10 zasad:

  1. Celem zaba­wy jest przede wszyst­kim dobra zaba­wa! Ale tak­że pró­ba spo­wo­do­wa­nia, żeby na koń­cu kart­ki zna­la­zło się dokład­nie to samo hasło, co na jej począt­ku (niczym w głu­chym tele­fo­nie). Jed­nak zarów­no w głu­chym tele­fo­nie, jak i w jego rysun­ko­wej wer­sji – czy­li śle­pym tele­fo­nie raczej zakła­da­my, że to hasło bar­dzo się zmie­ni od pierw­sze­go zapi­su do ostat­nie­go, dla­te­go ja zawsze zachę­cam oso­by po pro­stu do kre­atyw­no­ści i nie­spe­cjal­ne przej­mo­wa­niem się tym, czy hasło „doj­dzie” do koń­ca w ory­gi­nal­nym brzmie­niu, czy nie 🙂
  2. Oso­by (min. 6 osób) sie­dzą w kółecz­ku i każ­da z osób trzy­ma w rękach kart­kę papie­ru A4 usta­wio­ną w ukła­dzie pio­no­wym (czy­li kart­ka jest dłuż­sza, ani­że­li szersza).
  3. Każ­da z osób pusz­cza w ruch jed­ną kart­kę, więc jeśli w kół­ku mamy 8 osób, to po sali będzie krą­ży­ło 8 kar­tek jed­no­cze­śnie. Jeśli gru­pa zupeł­nie nie zna tej gry i nie w peł­ni rozu­mie jej zasa­dy, moż­na tak­że zro­bić taką run­dę testo­wą, roz­bie­go­wą, w któ­rej po sali będzie krą­żyć tyl­ko jed­na kart­ka. To pozwo­li zro­zu­mieć jak dzia­ła śle­py tele­fon rysun­ko­wy (ale ozna­cza też, że kie­dy jed­na oso­ba będzie mia­ła aktu­al­nie kart­kę w rękach, to 7 pozo­sta­łych osób będzie się nudzić i cze­kać, aż kart­ka do nich dotrze, a to z kolei może stre­so­wać oso­by aktu­al­nie wyko­nu­ją­ce zadanie).
  4. Kart­ki będą krą­żyć po sali zawsze w tym samym kie­run­ku (pro­po­nu­ję zgod­nie z ruchem wska­zó­wek zega­ra, czy­li zawsze prze­ka­zu­je­my kart­kę oso­bie po naszej lewej).
  5. Treść kar­tek jest taj­na w trak­cie roz­gryw­ki! Nie wol­no zaglą­dać do sąsia­dów, i pod­glą­dać, co aktu­al­nie robią na kart­kach – szcze­gól­nie do sąsia­da po swo­jej pra­wej: prze­cież on wła­śnie kodu­je super taj­ną wia­do­mość dla Ciebie!
  6. Jak dosta­je­my kart­kę, zawsze mamy wyko­nać tyl­ko jed­ną czyn­ność na danej kartce: 
    1. albo będzie to napi­sa­nie hasła (czy­li będzie­my pró­bo­wać odgad­nąć rysu­nek znaj­du­ją­cy się kil­ka cen­ty­me­trów wyżej na trzy­ma­nej wła­śnie kartce),
    2. albo będzie do nary­so­wa­nie hasła (czy­li będzie­my pró­bo­wać nary­so­wać hasło znaj­du­ją­ce się kil­ka cen­ty­me­trów wyżej na trzy­ma­nej wła­śnie kartce).
    3. wbrew pier­wot­ne­mu zało­że­niu nie­któ­rych osób gra­ją­cych w to po raz pierw­szy (czę­sto spo­ty­kam się z takim ocze­ki­wa­niem), to nie jest tak, że będzie­my albo tyl­ko zawsze pisać, albo tyl­ko zawsze ryso­wać. NIE! Każ­da oso­ba będzie zarów­no pisać, jak i ryso­wać, będzie się to dzia­ło naprzemiennie.
  7. Po wyko­na­niu rysun­ku /​ tek­stu zawsze zagi­na­my kart­kę tak, żeby następ­na oso­ba, odgiąw­szy kart­kę, widzia­ła tyl­ko ostat­nią wer­sję hasła. Nie może widzieć zarów­no Wasze­go rysun­ku, jak i hasła Wasze­go poprzed­ni­ka – wte­dy gra nie ma sen­su! Zawsze zagi­na­my więc kart­kę w taki spo­sób, żeby po jej jed­no­ra­zo­wym odgię­ciu widać było tyl­ko ostat­nią ite­ra­cję śle­pe­go tele­fo­nu. Co waż­ne: zagi­na­my górę kart­ki ją w kie­run­ku do sie­bie (a nie od sie­bie) a tak­że umiesz­cza­my swo­je rysun­ki /​ hasła zawsze tyl­ko na „nie­ru­cho­mej” czę­ści kart­ki A4 (za rucho­mą moż­na uznać tą zawi­ja­ną har­mo­nij­kę na górze).
  8. Bawi­my się do momen­tu, kie­dy wszyst­kie kart­ki zosta­ną zapeł­nio­ne rysun­ka­mi i tek­sta­mi (jed­no­stron­nie!) – choć moż­na to trak­to­wać jako po pro­stu pierw­szą run­dę z wie­lu, jakie może­my odegrać.
  9. Na począt­ku i na koń­cu każ­dej kart­ki zawsze musi być TEKST, żeby­śmy mogli porów­nać hasło począt­ko­we z hasłem końcowym.
  10. Oglą­da­nie efek­tów: kie­dy już wszyst­kie kart­ki są skoń­czo­ne, każ­dy gracz odwi­ja kart­kę, któ­rą aktu­al­nie ma w ręku i podzi­wia ewo­lu­cję hasła od począt­ku kart­ki do same­go koń­ca (oglą­da­my je samo­dziel­nie). Znów poda­je­my kart­kę sąsia­do­wi z lewej, i przyj­mu­je­my kart­kę od sąsia­da z pra­wej, do momen­tu, aż zoba­czy­my wszyst­kie śle­pe tele­fo­ny rysunkowe.

Jako przy­kład poka­zu­ję jeden z moich ulu­bio­nych egzem­pla­rzy śle­pe­go telefonu:

Jak widać na powyż­szym przy­kła­dzie, ludzie naprze­mien­nie a to zga­du­ją (zapi­su­ją hasło), a to rysu­ją (odga­du­ją hasło). Hasło jakie poja­wi się na koń­cu zaba­wy będzie – naj­praw­do­po­dob­niej! – w urze­ka­ją­cy spo­sób róż­nić się od pier­wot­ne­go, a sama dro­ga doj­ścia do koń­co­we­go hasła będzie jesz­cze śmiesz­niej­sza. Zobacz­cie sami, jak nie­zwy­kłych ewo­lu­cji ludzie doko­nu­ją! (hasło pier­wot­ne – hasło końcowe):

  • „kto boga­te­mu zabro­ni” – „Papa don’t preach”
  • „wście­kłe pię­ści węża” – „mrów­ko­jad”
  • „kolo­kwium” – „piąt­ko­wy rowe­rzy­sta został sędzią”

Zachę­cam Was do zaba­wy z kalam­bu­ra­mi! Baw­cie się nimi, twórz­cie i odkry­waj­cie w sobie pokła­dy kreatywności!

Jeśli zna­cie jesz­cze jakieś zaba­wy rysun­ko­we – podziel­cie się nimi w komen­ta­rzu poni­żej albo pode­ślij­cie bez­po­śred­nio do mnie: klaudia@tolman.pl (dopi­szę je w tre­ści wpisu)!

Przewiń do góry