Myślenie wizualne w OGRODZIE – 7 sposobów

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

To trze­ci odci­nek z serii „Myśle­nie wizu­al­ne w”. Mie­li­śmy już 5 przy­kła­dów uży­cia w medy­cy­nie i 10 przy­kła­dów uży­cia w domu (i miesz­ka­niu). Teraz pora na ogród (oraz domo­wą dżun­glę, czy­li rośli­ny w domu), czy­li coś, co mnie krę­ci od wio­sny 2019 jak kota laser. A nawet bar­dziej! Nasze czte­ry koty z cza­sem się męczą bie­ga­niem za czer­wo­nym laser­kiem. Ja zda­ję się mieć nie­po­skro­mio­ną i nie­skoń­czo­ną siłę do hasa­nia po naszym ogro­dzie i warzyw­ni­ku. Kró­li­czek Dure­cel­la to przy mnie obśli­zgły, powol­ny, znu­dzo­ny życiem śli­mak ze zła­ma­ną nogą na L4.

Przy oka­zji pole­cam Wam tak­że poprzed­nie wpi­sy. Nie będę ściem­niać: są zacne. 😎


1 . Rozpiska zbiorów z warzywnika

Wio­sną 2019 wspól­nie z Bart­kiem zaczę­li­śmy upra­wiać w naszym ogro­dzie (i w ogó­le po raz pierw­szy w naszych życiach!) warzyw­nik, co sta­ło się dla nas wiel­ką nie­wy­mow­nie satys­fak­cjo­nu­ją­cą pasją. Pierw­sze­go roku upra­wia­li­śmy w tune­lu folio­wym (oj umów­my się, w szklar­ni!): pomi­do­ry (pozy­ska­ne z „wła­snych” nasion, któ­re pobra­li­śmy z naj­lep­szych pomi­do­rów jedzo­nych w sezo­nie 2018 roku), ogór­ki szklar­nio­we i czer­wo­ną papry­kęostre paprycz­ki czil­li . A bez­po­śred­nio w grun­cie mie­li­śmy: bura­ki, mar­chew, ogór­ki grun­to­we, pory, dynię (kil­ka rodza­jów), cuki­nię, masę ziół (bazy­lię, roz­ma­ryn, pie­trusz­kę nacio­wą, szczy­pio­rek, kolen­drę, tymia­nek, szał­wię, 3 rodza­je mię­ty), ruko­lę, sała­tę lodo­wą, szpi­nak nowo­ze­landz­ki, tru­skaw­ki, poziom­ki żół­te (i czer­wo­ne), fasol­kę szpa­ra­go­wą (żół­tą i zie­lo­ną).


Posa­dzi­li­śmy też porzecz­kę czar­ną i czer­wo­ną, jeży­nę i kil­ka nowych drze­wek owo­co­wych (nie wli­czam w ten inwen­tarz drze­wek i krze­wów owo­co­wych, któ­re już BYŁY na dział­ce, a były: mali­ny, borów­ki, cze­re­śnia, anto­nów­ka, more­la).

No więc jak się możesz domy­ślać, jako świe­żut­kie i pach­ną­cy pup­cią nie­mow­la­ka debiu­tan­ci ogro­do­wi jara­li­śmy się wszyst­kim gło­śno, cie­plut­ko i kom­plet­nie nie­do­rzecz­nie.

Dla­te­go też stwo­rzy­łam roz­pi­skę, któ­ra pozwa­la­ła nam śle­dzić mie­siąc po mie­sią­cu ilość zbio­rów pię­ciu warzyw, co do któ­rych byli­śmy naj­bar­dziej cie­ka­wi, ile tego wypro­du­ku­je­my i prze­je­my. Będzie cie­ka­wie to porów­nać sobie z przy­szłym rokiem 😍


2. Projektowanie (np. układu grządek)

Sko­ro już jeste­śmy przy ogro­dzie, o któ­rym mogła­bym pisać i gadać godzi­na­mi, to oczy­wi­stym jest, że myśle­nie wizu­al­ne moż­na dziar­sko wyko­rzy­stać do pro­jek­to­wa­nia grzą­dek (i wła­ści­wie CZEGOKOLWIEK). Kto choć odro­bi­nę się do tego przy­mie­rzał albo wręcz ma to już za sobą (tak jak my), ten wie, że to nie jest tak banal­ne jak:

Aaaaa tam, dawaj Kryś­ka, wysiej­my coś tam jak popad­nie w ten piach i uro­śnie jak wście­kłe, a potem będziem szar­pać te warzy­wa jak Rek­sio szyn­kę albo koty koci­mięt­kę!

No nie. To jest spo­ro robo­ty już na samym eta­pie pla­no­wa­nia. Bo nie­któ­re warzy­wa uwiel­bia­ją obok sie­bie rosnąć (np. cebu­la bar­dzo dobrze dzia­ła na tru­skaw­ki!), a nie­któ­re warzy­wa nie zno­szą swo­jej obec­no­ści i wręcz śle wpły­wa­ją na wza­jem­ne zbio­ry (to tro­chę jak z ludź­mi – obec­ność nie­któ­rych osób w pro­mie­niu kil­ku metrów ode mnie dzia­ła na mnie tok­sycz­nie i sta­ję się wte­dy złym czło­wie­kiem 😂).

Więc zaopa­trzo­na w tabe­le upra­wy współ­rzęd­nej (czy­li wie­dzę o tzw. alle­lo­pa­tii), wie­dzę o tym, co kie­dy plo­nu­je (a więc co będzie przed­plo­nem, plo­nem głów­nym a co poplo­nem) oraz uwzględ­nia­jąc pło­do­zmian (część warzyw nie może rosnąć w zie­mi, w któ­rej w zeszłym sezo­nie rosły kon­kret­ne warzy­wa!) oraz kie­run­ki świa­ta i to jak ope­ru­je po naszym ogro­dzie słoń­ce latem, zapro­jek­to­wa­łam w nad­cho­dzą­cym sezo­nie 2020 plan zago­spo­da­ro­wa­nia grzą­dek, któ­ry będzie się zmie­niał w cią­gu nastę­pu­ją­cych tygo­dni.

Na począt­ku sezo­nu pla­no­wa­nia wyglą­dał tak:

(sza­re miej­sca to ścież­ki,
jasno-zie­lo­ne pola są już zago­spo­da­ro­wa­ne,
żół­te miej­sca są zapla­no­wa­ne, ale wciąż do zro­bie­nia,
a na bia­ło są pozo­sta­łe miej­sca, na któ­re nie mam jesz­cze pomy­słu.
Duży zie­lo­ny teren po pra­wej to traw­nik 🙃)

Pod­czas, gdy real­ny stan grzą­dek był wów­czas taki (stan na 2020.03.17):

A dziś, kie­dy odda­ję tego posta do final­nej publi­ka­cji (2020.05.05), plan ze szki­cem wyglą­da tak:

A reali­za­cja pla­nu tak:

A dla docie­kli­wych (jak się ma plan do reali­za­cji) nawet tak (sku­pi­łam się na roz­pi­sa­niu sta­nu tzw. grzund­ki, czy­li naj­więk­szej grząd­ki w kształ­cie lite­ry U):

Nie ma takiej opcji, żeby zro­bić to dobrze „w pamię­ci”, w wyobraź­ni. Trze­ba to sobie porząd­nie roz­ry­so­wać meto­dą prób i błę­dów. Zależ­no­ści mię­dzy tymi warzy­wa­mi jest tak dużo, że – jak sło­wo daję – gdy­by były zawo­dy w Auten­tycz­ne­go Tetri­sa XXI wie­ku, pro­jek­to­wa­nie warzyw­ni­ka było­by zde­cy­do­wa­nym lide­rem ple­bi­scy­tu. Im wię­cej się tym zaj­mu­je (a wkrę­ci­łam się bar­dzo, oj bar­dzo), tym więk­szy sza­cu­nek mam do rol­ni­ków i ludzi zaj­mu­ją­cych się tym zawo­do­wo. Ilość tej wie­dzy wyda­je mi się być wręcz nie­skoń­czo­na! Pra­wie jak ta saga wpi­sów z serii „Myśle­nie wizu­al­ne w”.


3. Excel z tabelą cięć

Moja pasja do ogrod­nic­twa zaczę­ła się wio­sną 2019, kie­dy wró­ci­li­śmy z Bart­kiem z naszej wypra­wy do Nowej Zelan­dii i Austra­lii. Byli­śmy zauro­cze­ni tam­tej­szą zie­le­nią i spek­ta­ku­lar­ną (i czę­sto też nie­ste­ty umie­ra­ją­cą) natu­rą.

Nie­dłu­go potem natra­fi­łam w 216. odcin­ku pod­ca­stu Mała Wiel­ka Fir­ma na duet Micha­li­ny i Grze­go­rza dzia­ła­ją­cych jako Zie­lo­ne Pogo­to­wie (ogro­do­ma­nia­cy – obczaj­cie ich koniecz­nie, jeśli jesz­cze nie zna­cie!). Prak­tycz­nie wszyst­ko (albo 90% tego co wiem) o ogro­dzie wiem od nich i dzię­ki nim. Grze­gorz Maj­da (Pan Tata) i Micha­li­na Trem­pa­ła (Cór­ka) wyda­li m.in. „Kalen­darz Cię­cia drzew i krze­wów”, z któ­re­go oczy­wi­ście korzy­stam, bo jest to potęż­na i nie­zbęd­na daw­ka wie­dzy dla każ­de­go posia­da­cza ogro­du. Ale pod kątem uży­tecz­no­ści (czy­li tzw. user expe­rien­ce, UX) kalen­darz kom­plet­nie nie speł­nia moich ocze­ki­wań… Bar­dzo nie­wy­god­nie mi się z nie­go korzy­sta. Już tłu­ma­czę, jak sobie z tym pora­dzi­łam uży­wa­jąc myśle­nia wizu­al­ne­go w Exce­lu.

Na począt­ku zazna­czy­łam sobie w dru­ko­wa­nym Kalen­da­rzu na żół­to drze­wa i krze­wy, któ­re mamy w ogro­dzie. Dzię­ki temu mogłam rzu­tem oka zer­k­nąć, gdzie są tre­ści tak napraw­dę dla mnie, no bo co mnie obcho­dzi cię­cie ocza­ra albo kol­kwi­cji, któ­rych nie mamy w ogro­dzie, a już tym bar­dziej nie wie­my co to nawet jest. Z cza­sem nasa­dzeń zaczę­ło u nas przy­by­wać, ale zawie­ru­szy­łam gdzieś mazak, któ­rym pier­wot­nie zazna­czy­łam, więc zazna­cze­nia były róż­ne. A więc też nie­czy­tel­ne. Co widać poni­żej:

Plus, żeby się zorien­to­wać, kie­dy tak napraw­dę jest jakieś cię­cie do zro­bie­nia, musia­łam prze­szu­ki­wać tą tabe­lę ocza­mi wiersz po wier­szu i kolum­na po kolum­nie… A to pochla­nia czas i jest bar­dzo upier­dli­wie. Uzna­łam, że potrze­bu­ję to zro­bić #poswo­je­mu, i uspraw­nić to tak, żeby bły­ska­wicz­nie odnaj­dy­wać infor­ma­cje.

Nie jestem mistrzem Exce­la (np. nie umiem zro­bić listy wie­lo­krot­ne­go wybo­ru w Exce­lu i widząc inter­ne­to­we instruk­ta­że, jak to zro­bić, kom­plet­nie pole­głam i uzna­łam, że nie tym razem!), ale wie­dzia­łam, że nie muszę być mistrzem, żeby zre­ali­zo­wać pro­ste potrze­by, jaką mam w dzie­dzi­nie cięć. Chcia­łam dwóch rze­czy:

  • mieć tabe­lę z infor­ma­cja­mi tyl­ko i wyłącz­nie o NASZYCH nasa­dze­niach;
  • chcia­łam to widzieć chro­no­lo­gicz­nie. Czy­li co jest do wyko­na­niu w stycz­niu, co w lutym, co w mar­cu itd. Bo prze­cież nie myślę o zada­niach w ogro­dzie drze­wa­mi czy krze­wa­mi („jestem jabło­nią, co mi zro­bisz w tym mie­sią­cu w depar­ta­men­cie cię­cia?”), ale wła­śnie mie­sią­ca­mi („jest marzec – co jest teraz do zro­bie­nia?”)

I w ten spo­sób stwo­rzy­łam exce­la o wido­ku jak poni­żej. Prze­pi­sa­łam wszyst­kie infor­ma­cje w kolej­no­ści, w jakiej zro­bi­ło to Zie­lo­ne Pogo­to­wie, ale to mnie nie satys­fak­cjo­no­wa­ło, bo nie widzia­łam w tym wystar­cza­ją­ce­go ładu i skła­du, a jak już wiesz, lubię tako­wy 🤪

Dla­te­go zro­bi­łam osob­ne zakład­ki na kon­kret­ne kate­go­rie roślin i tam też poroz­miesz­cza­łam wszyst­kie rośli­ny z nasze­go ogro­du (nadal zacho­wu­jąc jed­ną zakład­kę ALL (bac­kup) z pier­wot­ną kolej­no­ścią z Kalen­da­rza Cię­cia Zie­lo­ne­go Pogo­to­wia). Dzię­ki temu mia­łam wszyst­ko upo­rząd­ko­wa­ne tema­tycz­nie:

Dzię­ki temu, jak przy­szedł marzec, to ja jed­nym rzu­tem oka widzę, co jest zazna­czo­ne w kolum­nie mar­ca na zie­lo­no a więc co jest do zro­bie­nia wła­śnie teraz. Przy­kła­do­wo, oto co mogę się dowie­dzieć na temat 3 drzew owo­co­wych, któ­re mamy w naszym ogro­dzie (w mar­cu i lip­cu, bo wte­dy robo­ty jest naj­wię­cej przy tych drze­wach):

I mając taką przej­rzy­stą tabe­lę, mogę spać spo­koj­nie. Od razu widzę przy jakich drze­wach jest robo­ta (czy­li zie­lo­ne komór­ki z nazwa­mi roślin). Następ­nym kro­kiem było prze­pi­sa­nie sobie tego hasło­wo do Asa­ny (tak, do zarzą­dza­nia pry­wat­ny­mi zada­nia­mi tak­że uży­wam – razem z Bart­kiem – Asa­ny 😜):

(część przy­kła­do­wych zadań z Asa­ny, resz­ta jest scho­wa­na)

I w codzien­no­ści nie odpa­lam tej prze­past­nej tabe­li trzy­ma­nej na Drop­bo­xie. Wcho­dzę do Asa­ny i mam tam taska CIĘCIA W MARCU (z kalen­da­rza cięć), gdzie mogę sobie te rze­czy łatwo odfaj­ko­wy­wać. I tak będzie co roku! 😎 Bo po cię­ciu każ­dej rośli­ny usta­wiam zapę­tlo­ne zada­nie w Asa­nie do powta­rza­nia co roku i w przy­szłym mar­cu już nie muszę o tym pamię­tać, Asa­na mi sama o tym przy­po­mni! 😎


[I co? Ja? „Artyst­ka”?! Pro­szę Was, Pla­żo (żeby nie powie­dzieć #beach­ple­ase), jam jest Tol­mix-Dobro­mir! Ryśli­ciel­ka® – Inży­nier­ka! A nie żad­na Artyst­ka. Pro­szę mi nie ubli­żać poprzez nie­wła­ści­wie i nie­słusz­nie dobra­ną ety­kie­tę.

A Jeśli nie rozu­miesz nagłe­go wtrę­tu o arty­st­ce, to wróć koniecz­nie do wpi­su o myśle­niu wizu­al­nym w domu]


4. Pomoc przy podlewaniu kwiatów

Wciąż się uczę. Zarów­no pro­wa­dze­nia ogro­du i warzyw­ni­ka, jak rów­nież pro­wa­dze­nia zie­le­ni w domu. A jest co pro­wa­dzić, bo mamy w domu (na ten moment, czy­li 5 maja 2020) ok. 155 doni­czek z rośli­na­mi. Tak­że nie mało! ☺️ Pod­le­wa­niem więk­szo­ści roślin w domu zaj­mu­je się Bar­tek, a ja pod­le­wam te w mojej pra­cow­ni (29 doni­czek). Ale ni kuta nie jestem w sta­nie zapa­mię­tać kto lubi czę­sto, kto rzad­ko, kto lubi mieć lek­ko wil­got­no, a komu robić wręcz błot­ko, kogo zra­szać, a kogo wycie­rać wil­got­ną ście­recz­ką, a kogo broń boniu nie! No idzie zgłu­pieć, każ­da rośli­na ma swo­je wyma­ga­nia. A ja mam tyl­ko jeden mózg, no daj­cie spo­kój. Więc znów: mam też kil­ka pomo­cy wizu­al­nych, któ­re mi uła­twia­ją życie.


4. Rozpiski na ścianach

Po pierw­sze: na ścia­nach w pię­ciu miej­scach wiszą roz­pi­ski w pod­sta­wo­wy­mi wyty­czy­mi o tych rośli­nach. Żebym mogła sobie do nich zawsze zaglą­dać i się kon­se­kwent­nie o nich uczyć, zazna­czać tam, kie­dy ostat­nio pod­la­łam daną rośli­ną i kie­dy w związ­ku z tym jest czas ją znów pod­lać:


5. Karteczki wskaźniki

Po dru­gie: przy naj­bliż­szej chro­no­lo­gicz­nie dacie do pod­la­nia przy­kle­jam kolo­ro­we kar­tecz­ki, żebym wie­dzia­ła, któ­re są do pod­la­nia już cał­kiem nie­dłu­go:


6. Kropla wody na kalendarzu ściennym

Po trze­cie, te daty zdia­gno­zo­wa­ne jako naj­bliż­sze zazna­czam tak­że na kalen­da­rzu, któ­ry wisi po mojej pra­wi­cy przy biur­ku i na któ­ry zer­kam przy­naj­mniej raz dzien­nie, a więc jeśli zoba­czę fio­le­to­wą kro­plę wody przy obec­nym dniu wiem, że jakieś kwia­ty są dziś do pod­la­nia 🙂 Masze­ru­ję do roz­pi­sek (patrz poprzed­nie zdję­cie) i pod­le­wam te, któ­re sobie sama zazna­czy­łam do pod­la­nia mini-wskaź­ni­ka­mi. No Geniusz UX’a Codzien­no­ści. Geniusz, powia­dam.


7. Niespodzianka dla psychofanów

Po czwar­te: o jesz­cze jed­nej pomo­cy przy pod­le­wa­niu kwia­tów mówi­łam w moim wystą­pie­niu na kon­fe­ren­cji Forum Lide­rów Inno­wa­cji, któ­re to wystą­pie­nie możesz zoba­czyć poni­żej. Obie­cu­ję wrę­czyć jed­ne­go pomi­do­ra (lub inny owoc albo warzy­wo) z nasze­go ogro­du dla tych, któ­rzy to wystą­pie­nie obej­rzą i prze­ślą mi scre­en udo­wad­nia­ją­cy, że zna­leź­li sto­sow­ny slajd tema­tycz­ny doty­czą­cy pod­le­wa­nia roślin 😜


Podsumowanie

Pozbie­raj­my to wszyst­ko do kupy. Przy czym może­my w ogro­dzie i domo­wej dżun­gli wyko­rzy­stać myśle­nie wizu­al­ne? Są to takie rze­czy jak:

  1. roz­pi­ska zbio­rów z warzyw­ni­ka (zamiast pró­by zapa­mię­ta­nia tego)
  2. pro­jek­to­wa­nie grzą­dek i nasa­dzeń (albo ogro­du!)
  3. wizu­al­ny excel poka­zu­ją­cy kalen­darz cię­cia (albo kalen­darz nawo­że­nia, szcze­pie­nia czy cze­go tam chce­my)
  4. roz­pi­ski z wie­dzą na ścia­nach pomoc­ne przy pod­le­wa­niu kwia­tów
  5. kar­tecz­ki ze strzał­ka­mi wska­zu­ją­ce rośli­ny do naj­bliż­sze­go pod­la­nia
  6. kar­tecz­ka z kro­plą wody na kalen­da­rzu ścien­nym
  7. (no dobra, zdra­dzę co nie co dla nie­cier­pli­wych, któ­rzy jed­nak nie chcą oglą­dać mojej pasz­czy na pod­lin­ko­wa­nym fil­mie, choć to prze­cież tyl­ko 14 minut)pro­ce­du­ra pod­le­wa­nia kwia­tów

Jak widać (o czym zresz­tą pisa­łam np. w tym wpi­sie) powyż­sze sie­dem przy­kła­dów jasno poka­zu­je, że w myśle­niu wizu­al­nym nie cho­dzi ani o ryso­wa­nie, ani tym bar­dziej o ł a d n e ryso­wa­nie, ale o mądre uży­cie wizu­ali­za­cji, żeby poma­ga­ła nam w życiu. Jako wiel­ka fan­ka komu­ni­ka­cji wizu­al­nej i myśle­nia wizu­al­ne­go wyko­rzy­stu­ję je w swo­im codzien­nym życiu rów­nież w ogro­dzie.


A jeśli leci Ci ślin­ka i nawet być chęt­nie sam/​a się nauczył/​a uży­cia myśle­nia wizu­al­ne­go, to zapra­szam do moje­go skle­pu, gdzie znaj­dziesz i szko­le­nia, i e‑booki, i pro­duk­ty, któ­re mogą Ci w tym pomóc 🙂


Jeśli spodo­bał Ci się ten wpis, nie zapo­mnij prze­czy­tać tak­że:

  1. Myśle­nie wizu­al­ne w medy­cy­nie – 5 spo­so­bów
  2. Myśle­nie wizu­al­ne w domu – 10 spo­so­bów
  3. Co robić, gdy masz pust­kę w gło­wie? [#Case­Stu­dy #2: TŁO]
  4. Cudow­nik, czy­li rysun­ko­wy dzien­nik (cz.3) – inne pomy­sły na codzien­ne ryso­wa­nie
Przewiń do góry