Zainspirowałam MapyMysli.com (wywiad)

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

Jakiś cza­su temu (a nawet w Walen­tyn­ki 2013!) Kata­rzy­na Żbi­kow­ska, autor­ka blo­ga MapyMysli.com, opu­bli­ko­wa­ła ze mną  wywiad ramach cyklu „Inspi­ra­to­rzy”. Publi­ku­ję tutaj jego czę­ścio­wy prze­druk (a tutaj możesz prze­czy­tać go w całości).

Roz­ma­wia­ły­śmy m.in. o tym, kim jest ryśli­ciel, jak wyglą­da mój zwy­kły dzień, jak powsta­ły moje Kla­Lam­bu­ry, o uwal­nia­niu wewnętrz­ne­go dziec­ka, radach dla począt­ku­ją­cych ryśli­cie­li oraz o pułap­ce słów „nie umiem ryso­wać” i jak z tej pułap­ki wyjść.

Klaudia, kto to jest ryśliciel?

ryślicielPrzede wszyst­kim to mój pomysł na to, jak skró­cić hasło „tre­ner myśle­nia wizu­al­ne­go”. To ktoś, kto myśli wizu­al­ne, ale tak­że prze­kła­da myśli na rysun­ki. Jestem zatem rysu­ją­cym myśli­cie­lem 🙂 Wszyst­ko co wymy­ślę, stwo­rzę w gło­wie, co sobie wyobra­żę, jestem w sta­nie prze­kuć na rysu­nek. Jestem jak sądzę jedy­ną oso­bą, któ­ra uży­wa tego okre­śle­nia (głów­nie dla­te­go, że sama go wymy­śli­łam :P). (…)

Czym różnisz się od innych trenerów wykorzystujących w swojej pracy elementy wizualne?

Róż­nię się tym, że ja przede wszyst­kim nie tyl­ko je wyko­rzy­stu­ję, ale tak­że uczę tego innych! Uczę, zachę­cam, poka­zu­ję jak to robić. Ist­nie­ją na ryn­ku tre­ne­rzy pro­wa­dzą­cy twar­de szko­le­nia (exce­lo­we, finan­so­we, z pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych, itd.), któ­rzy wzbo­ga­ca­ją swo­je szko­le­nia tyle, ile mogą. Ale są też i tre­ne­rzy umie­jęt­no­ści mięk­kich. I jed­ni, i dru­dzy mogą wyko­rzy­sty­wać ele­men­ty myśle­nia wizualnego. (…)

Dodałabym jeszcze jedną cechę unikalną – Ty nie tylko uczysz, ale żyjesz rysunkami.

To fakt! 🙂 Uwiel­biam to robić. Od kie­dy rysu­nek towa­rzy­szy mi na co dzień, przy­zna­ję, że w mojej gło­wie dosłow­nie poja­wia­ją się goto­we rysun­ki. Widzę wie­le rze­czy, wie­le sytu­acji, zagad­nień w for­mie rysun­ko­wej. To tak, jak­bym widzia­ła komik­sa­mi. Nie ma dnia, żebym cze­goś nie narysowała. (…)

To musi być genialne uczucie! Jak zatem wygląda Twój zwykły dzień?

(…) Czy­tam maile, spraw­dzam mój face­bo­oko­wy pro­fil Myśle­nie Wizu­al­ne (…). Rysu­ję nowe kalam­bu­ry do zga­dy­wa­nia… Zda­rza się, że przy­go­to­wu­ję kon­cep­cję przy­szłe­go szko­le­nia. I w cza­sie przy­go­to­wań do szko­le­nia mój pokój z regu­ły wyglą­da jak pogo­rze­li­sko: mam dość duży pokój i w każ­dym moż­li­wym miej­scu – na łóż­ku, na pod­ło­dze, na ścia­nach, są rysun­ki, pomy­sły, kolo­ro­we kart­ki, kred­ki, itd. (…)

No właśnie kalambury – to jedna z Twoich aktywności, o których wspomniałaś wcześniej. Opowiedz o nich coś więcej.

kalambury

(…) Zaczę­ło się od ryso­wa­nia zga­dy­wa­nek mojej przy­ja­ciół­ce, tak zwy­czaj­nie – na kola­nie, w zeszy­cie. Bawi­ły­śmy się przy tym przed­nio! (…) Potem robi­ły­śmy coś w rodza­ju poje­dyn­ków rysun­ko­wych (może­cie je zna­leźć na FB), czy­li każ­da ryso­wa­ła to samo hasło i potem je sobie poka­zy­wa­ły­śmy zaśmie­wa­jąc się przy tym do roz­pu­ku. (…) Na fali rysun­ko­wej inspi­ra­cji zaczę­łam ryso­wać nowe kalam­bu­ry i umiesz­czać je na FB, nie mówiąc niko­mu co jest nary­so­wa­ne, inter­nau­ci mie­li to sami zgad­nąć. Czy­li to pierw­szy spo­sób rozu­mie­nia, co to są moje kalam­bu­ry – zga­dy­wan­ki na face­bo­oko­wym Myśle­niu Wizu­al­nym. A potem uzna­łam, że prze­cież to nie jest nic nowe­go, każ­dy z nas pew­nie pamię­ta Kalam­bu­ry na Pol­sa­cie. Zaczę­łam więc orga­ni­zo­wać wyda­rze­nia kalam­bu­ro­we w swo­im domu (…), wszyst­kie rysun­ki wyko­na­ne przez obec­nych kalam­bu­rzy­stów są dostęp­ne też u mnie na pry­wat­nym pro­fi­lu na FB).

A teraz kalambury wyszły z Twojego domu na świat i organizujesz je dla wszystkich chętnych, tak?

Dokład­nie, teraz wyszłam z nimi „na mia­sto” (…). Nawet nie­daw­no wpa­dłam na pomysł, że mogę je robić na zle­ce­nie, jako atrak­cja na impre­zach fir­mo­wych, czy innych wyda­rze­niach 🙂 (…) Kalam­bu­ra­mi moż­na [też] robić świet­ne warsz­ta­ty mię­dzy­kul­tu­ro­we. Warsz­ta­ty dla emi­gran­tów, warsz­ta­ty koedu­ka­cyj­ne dla – cho­ciaż­by – mniej­szo­ści róż­ne­go rodza­ju. Że nie wspo­mnę o takich naj­prost­szych, jak kalam­bu­ry języ­ko­we, kalam­bu­ry wyczu­la­ją­ce na waż­ne umie­jęt­no­ści mięk­kie. Zasto­so­wań jest cała masa!

(…) jak dorośli uczestnicy twoich szkoleń reagują na takie dziecięce zabawy na zajęciach? Otwierają się na nie, czy buntują i oczekują „poważnych” metod edukacyjnych?

dzieci wewnętrzne się budzą z dorosłych

Z chwi­lą, gdy doro­sły uzna­je, że jest doro­sły, prze­sta­je dostar­czać sobie oka­zji do zaba­wy. Na moich szko­le­niach jed­nak nie zda­rzy­ło mi się nigdy spo­tkać się z reak­cją „co to za głu­pie zaba­wy, bądź­my poważ­ni”. Nigdy! (…) I dużo zale­ży przede wszyst­kim od tre­ne­ra. Bo wie­cie… Bez ura­zy dla niko­go, ale jeśli na szko­le­niu uczest­nik widzi tre­ne­ra zapię­te­go pod szy­ję w gar­ni­tur, tre­ner przed­sta­wia się jako super spe­cja­li­sta, z 20 let­nim doświad­cze­niem, mówi powo­li, sta­now­czo, pro­fe­sjo­nal­nie, i nagle nic z gru­chy ni z pie­tru­chy oznaj­mia „Dobrze, a teraz się poba­wi­my, pory­su­je­my, bo to takie faj­ne i bar­dzo nas roz­luź­ni”, to nie dzi­wię się, że ktoś mógł­by zare­ago­wać sło­wa­mi „bądź­my poważ­ni” i mógł­by nie chcieć wejść w tego typu zabawę.

Czyli po prostu przyciągasz do siebie ludzi z otwartymi umysłami.

przyciągam ludzi z otwartymi głowami

Tak, z same­go zało­że­nia, jeśli moje szko­le­nie doty­czy robie­nia kre­atyw­ne­go CV, czy szu­ka­nia kre­atyw­nych pomy­słów na biz­nes, czy inno­wa­cyj­nych pomy­słów na pro­wa­dze­nie szko­leń, to jakich mam mieć uczest­ni­ków? Wła­śnie z otwar­ty­mi umy­sła­mi! A poza tym, moje tzw. „wewnętrz­ne dziec­ko” ma się napraw­dę świet­nie! Jest to jed­na z moich domi­nu­ją­cych cech oso­bo­wo­ści. I ludzie to widzą czę­sto po kil­ku­na­stu sekun­dach obco­wa­nia ze mną. (…)

Jesteś spójna w tym, co robisz, dlatego za tobą idą.

Jeśli ja im mówię „bie­rze­my kred­ki i daje­my sobie teraz pofol­go­wać”, oni to robią, bo widzą, że ja to robię na co dzień. I chcą się poba­wić, zasza­leć. Na KAŻDYM szko­le­niu jestem zadzi­wio­na tym, jak doro­śli potrze­bu­ją takich zabaw, jak bar­dzo im bra­ku­je wyj­ścia z codzien­nej ruty­ny, bawie­nia się swo­imi pomy­sła­mi. Mało tego! Co jesz­cze cudow­niej­sze – uczest­ni­cy bar­dzo mnie edu­ku­ją! To oczy­wi­ście sta­ły ele­ment życia tre­ne­ra, ta ener­gia wycho­dzi ode mnie, i wra­ca od uczest­ni­ków ze zdwo­jo­ną mocą, to jest edu­ka­cja dwu­stron­na. Jed­nak w przy­pad­ku moich szko­leń czy wyda­rzeń takich jak kalam­bu­ry, ludzie czę­sto POTEM, po wyj­ściu z sali, piszą do mnie, dzwo­nią ze sło­wa­mi: „Słu­uuuchaj, zro­bi­łam to i to, ale super, nie mogę prze­stać, wciąż mam nowe pomy­sły na to, jak uspraw­nić moją codzien­ność, jak rysu­jąc pomóc sobie w pra­cy, w ucze­niu, w życiu pry­wat­nym! Kie­dy zno­wu masz jakieś szko­le­nie?”. I to co dają mi po zaję­ciach uczest­ni­cy czę­sto jest dla mnie nową oka­zją na wpad­nię­cie na kolej­ny pomysł! I ta ener­gia tak krą­ży, i krą­ży bez koń­ca! (…)

Myślę, że (…) [stwierdzenie «nie umiem rysować» to] jedno z największych ograniczeń w naszych głowach. Bardzo nieprawdziwe, ale zbierające żniwa, bo bez wyzwalacza, zupełnie sami, najczęściej nie zaczynamy działać w tej materii…

naprawdę czujesz, że nie umiesz

(…) To bar­dzo nie­praw­dzi­we i bar­dzo krzyw­dzą­ce ogra­ni­cze­nie! Doro­śli czę­sto zachwy­ca­ją się (…) kre­atyw­no­ścią i pomy­sło­wo­ścią dzie­ci. Ale ten zachwyt jest gene­ro­wa­ny nie­pro­duk­tyw­nie, bo nie idzie za tym reflek­sja – CZEMU TAK JEST? Cze­mu dzie­ci są kre­atyw­ne? Jeśli Asia-lat‑4, jest kre­atyw­na, to czy ta sama Asia-lat-13, Asia-lat-21, Asia-lat-37, czy ta sama Asia nie będzie tak samo kre­atyw­na przez resz­tę swo­je­go życia? Asia  b y ł a b y  kre­atyw­na, gdy­by mia­ła na to warun­ki. Przy­kre jest to, że szko­ła i sys­tem edu­ka­cyj­ny zabi­ja w nas kre­atyw­ność, arty­stycz­ną duszę. A na moich szko­le­niach ludzie odkry­wa­ją w sobie tę Asię-lat‑4!

Co byś powiedziała tym wszystkim, którzy czytając teraz zapis naszej rozmowy mają właśnie taką pierwszą myśl w głowie, że „nie umieją rysować”?

Pew­nie trud­no było­by mi prze­ko­nać czy­tel­ni­ków SŁOWEM CZYTANYM o zasad­no­ści RYSUNKU 🙂 Plus jako tre­ner wiem, że doro­sły, żeby mógł się nauczyć, musi doświad­czyć, musi sam to prze­żyć. Dla­te­go na moich zaję­ciach każ­dy rysu­je. Co i rusz ktoś rzu­ca „ale ja nie umiem ryso­wać”, a ja im odpo­wia­dam „nie ocze­ku­ję, że masz umieć ryso­wać, masz po pro­stu ryso­wać”. Trud­no jest nam, doro­słym, wyzbyć się prze­ko­na­nia, że jak się rysu­je, to trze­ba robić to ŁADNIE. Tego nas uczy­li w szko­le. (…) Rzecz w tym, że ja nie uczę ŁADNEGO RYSOWANIA, ja uczę ludzi tego, aby pró­bo­wa­li SŁOWO, emo­cje, abs­trak­cyj­ne poję­cia, zamie­niać w pro­ste rysun­ki. I każ­do­ra­zo­wo prze­ko­nu­ją się o tym, po swo­ich rysun­kach, i po rysun­kach innych ludzi, że nie muszą być ład­ne. I że moż­na ryso­wać nawet nie umie­jąc rysować!

(…) A na zakończenie pytanie praktyczne – jakich rad udzieliłabyś początkującym ryślicielom?

Przede wszyst­kim radzi­ła­bym Wam, ryśli­cie­le, zre­de­fi­nio­wać poję­cie „umieć ryso­wać”. Umie ryso­wać każ­dy, kto jak nary­su­je byle jaki bazgroł, a przy­naj­mniej jed­na oso­ba (nie­bę­dą­ca auto­rem rysun­ku) zro­zu­mie, co jest na rysun­ku. Wte­dy umie­my ryso­wać. Umie­my ŁADNIE ryso­wać, kie­dy koń­czy­my ASP (…). A my chce­my po pro­stu nary­so­wać coś, co MY SAMI roz­po­zna­my, co nam w czymś pomo­że, lub ewen­tu­al­nie pomo­że komuś jesz­cze. Jak już zmie­ni­cie swo­je prze­ko­na­nie na temat tego, czy umie­cie ryso­wać, to wte­dy rysuj­cie, rysuj­cie i rysuj­cie! Cały czas, codzien­nie, wszyst­ko, co tyl­ko może­cie, a nawet to, cze­go nie może­cie (na przy­kład może­cie nary­so­wać Dzia­bą­ga i pod­rzu­cić go do mojej gale­rii Dzia­bą­gów!) Ćwicz­cie, bo prze­cież prak­ty­ka czy­ni mistrza! Bar­dzo szyb­ko zoba­czy­cie efek­ty! (…)

/​Zobacz cały wywiad./​

Przewiń do góry