Dwie styczniowe trąbki czyli #CudownikInaczej (podsumowanie 2020.01)

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

Ej, robicie podsumowania miesiąca?

To jest coś, do cze­go mam wiel­ką sła­bość i bar­dzo lubię to robić. Robi­łam to swe­go cza­su na papie­rze na luź­nych kart­kach (na pod­sta­wie moich codzien­nych rysun­ków z Cudow­ni­ka), potem w jakimś jed­nym note­sie A4, potem na iPa­dzie w apli­ka­cji Pro­cre­ate (cze­go efek­tem są dwa wpi­sy na moim blo­gu, o czerw­cu 2019 oraz o lip­cu 2019), a potem… A potem prze­rwa­łam w ogó­le robie­nie pod­su­mo­wań mie­sięcz­nych, bo zepsuł mi się mój blog skle­jo­ny na taśmę kle­ją­cą, a poza tym porwał mnie potwór zwa­ny #czwar­ty­kwar­tał i nie było kie­dy nawet się zatrzy­mać na comie­sięcz­ny rytu­ał. 🤪

Podsumowanie stycznia „na lenia”

W tym mie­sią­cu tro­chę z bra­ku laku a tro­chę z leni­stwa połą­czy­łam dwa dość przy­pad­ko­we puz­zle ukła­dan­ki.

Jeden puz­zel był taki (czy­li mój mural z prze­czy­ta­ny­mi książ­ka­mi dostęp­ny ano­ni­mo­wo tutaj):

A dru­gi puz­zel to było zdję­cie rysun­ku wyko­na­ne­go na kalen­da­rzu autor­stwa Ane­ta sobie rysu­je).

Wie­dzia­łam, że chcę się tym jakoś podzie­lić ze świa­tem, wykrze­sać z tego jakąś inspi­ra­cję i naukę dla moich licz­nych (czy­li wszyst­kich sied­miu) psy­cho­fa­nów. Pomy­śla­łam chwi­lę (a było tego z 27 sekund) i uzna­łam, że wrzu­cę to jakoś do jed­ne­go wora, na jed­ną „plan­szę”, żeby nie musieć patrzeć na dwa osob­ne pli­ki. No i zro­bi­łam pod­su­mo­wa­nie mie­sią­ca w moim abso­lut­nie uko­cha­nym narzę­dziu, o któ­re­go fan­ta­stycz­no­ści będę trą­bić, aż doświad­czy­my wszy­scy hydro­ko­lo­no­te­ra­pii mózgu, tak, będę trą­bić do porzy­gu po pro­stu, aż mnie znie­na­wi­dzi­cie i odfol­lo­wu­je­cie (bo jed­nak cały czas za mało osób zna to narzę­dzie). Czy­li zro­bi­łam mural w Mural.co.

Dorzu­ci­łam do moich wyj­ścio­wych dwóch puz­zli garść zdjęć wyko­na­nych w tym mie­sią­cu, na dole zro­bi­łam sek­cję czar­nych kar­te­czek z dodat­ko­wy­mi waż­ny­mi dla mnie infor­ma­cja­mi i voilà! Pod­su­mo­wa­nie, że nie sia­da ani mucha, ani pies też nie sia­da na komen­dę, bo jest zaję­ty zachwy­ca­niem się nad tym roz­wią­za­niem. Tyl­ko macha ogo­nem z wra­że­nia i śli­ni się na wykła­dzi­nę. To jest wła­śnie tak dobre.

(choć lubię się eks­hi­bi­cjo­ni­stycz­nie wręcz dzie­lić dobrem wsze­la­kim, to to pod­su­mo­wa­nie pozo­sta­nie jedy­nie w for­mie jpga. Nie daję Wam lin­ku do mura­la, bo mogli­by­ście sobie zbli­żyć mura­la na nie­któ­re sek­cje chro­nio­ne NDAj­ka­mi, ale z sza­cun­ku do moich Klien­tów i przy­wią­za­nia do swo­ich pie­nię­dzy nie zro­bię tego ;P )

Trąbka numer 1: MURAL

Czy­li pierw­sza mery­to­rycz­na trąb­ka tego posta brzmi: MURAL jest super.

Korzy­staj­cie z Mura­la (albo z jakie­go­kol­wiek inne­go pro­gra­mu tego typu, bo to nie jedy­na inte­rak­tyw­na tabli­ca w inter­ne­cie), korzy­staj­cie póki żyje­cie, bo jak nie będzie­cie żyli, to nie będzie­cie mogli korzy­stać z Mura­la. I był­by smu­te­czek.

(scre­en ze stro­ny www.mural.co)

Co to jest mural.co?

(par­tia dla fanów absur­dal­ne­go humo­ru)

Mural.

Co?

Mural.co!

Coooo?

No mural.co!

Mural.co to – jak piszą o nim twór­cy w języ­ku len­głidż: digi­tal work­spa­ce for visu­al col­la­bo­ra­tion. A po pol­sku to po pro­stu inte­rak­tyw­na tabli­ca. Albo nawet nie­skoń­czo­nej wiel­ko­ści ścia­na (a wła­ści­wie nie­skoń­czo­na ilość nie­skoń­czo­nych ścian), do któ­rych moż­na przy­cze­piać kar­tecz­ki, zdję­cia, lin­ki, fil­my, prze­su­wać całą zawar­tość mura­la dowol­nie jak się tyl­ko chce, moż­na po niej też ryso­wać, a wszyst­ko w dodat­ku moż­na udo­stęp­niać i pra­co­wać nad jed­nym mura­lem w tym samym cza­sie z wie­lo­ścią innych ludzi (ba, widzi­my też co inni obec­ni na tym mura­lu w danej chwi­li robią swo­ją mysz­ką i kla­wia­tu­rą, więc to świet­ne tak­że jako „wspól­na kart­ka do bazgra­nia” w cza­sie super waż­ne­go cal­la, na przy­kład na temat tego, któ­ry budy­nek na świe­cie bar­dziej przy­po­mi­na geni­ta­lia*). No mio­dzio. Mural to ide­al­ne narzę­dzie do pra­cy wizu­al­nej. Narzę­dzie, bez któ­re­go nie wyobra­żam sobie życia (a korzy­stam jako #har­du­ser od maja 2019 i korzy­stam z wer­sji płat­nej, bo uwiel­biam pła­cić za dobre opro­gra­mo­wa­nie). Nasma­ro­wa­łam już w Mura­lu 53 mura­le, a licz­ba pącz­ku­je co naj­mniej jak­by była popcor­nem przed wie­czor­nym sean­sem #Net­fli­xAnd­Chill.

Trąbka numer 2: myślenie wizualne to nie (tylko) rysowanie

Dru­ga mery­to­rycz­na trąb­ka, na któ­rej tak­że od lat ocho­czo, zawzię­cie – i zda­je się nawet syzy­fo­wo – wygry­wam pieśń zacię­tej pły­ty, ta dru­ga moja misyj­na trąb­ka nosi tytuł: w myśle­niu wizu­al­nym nie cho­dzi o ryso­wa­nie. No bo serio, myly­pań­stwo, nie cho­dzi. Podob­nie jak W ryso­wa­niu nie cho­dzi o ryso­wa­nie, co było prze­cież tytu­łem moje­go trze­cie­go a śp. Micha­ła Tro­chim­czy­ka pierw­sze­go TEDx’a, na któ­rym wystą­pi­li­śmy wspól­nie:

Nie trze­ba ryso­wać, żeby korzy­stać z dobro­dziejstw myśle­nia wizu­al­ne­go.

Moż­na mówić o sobie, że się ma przy­sło­wio­we dwie lewe ręce (I say: ciesz się, mały nie­wdzięcz­ni­ku, że w ogó­le masz jakie­kol­wiek ręce – nie­któ­rzy ich nie mają, albo mają tyl­ko jed­ną!), a i tak moż­na korzy­stać z myśle­nia wizu­al­ne­go.

Moż­na twier­dzić o sobie „nie umiem nary­so­wać zwy­kłej pro­stej kre­ski!” (toć to nie pro­jekt mostu albo micro­bla­ding brwi, kre­ska na luza­ku może być i krzy­wa), a i tak moż­na robić sobie i innym dobrze poprzez myśle­nie wizu­al­ne.

Moż­na mówić: „nie umiem nary­so­wać kół­ka!” (toć nie musi być ide­al­ne, bo to nie nasto­let­nia wizja miło­ści i ryce­rza na bia­łym koniu, tyl­ko poglą­do­we kół­ko na tyle okrą­głe, że odróż­nial­ne od kwa­dra­tu albo trój­ką­ta). Moż­na się smu­cić na swo­je zupeł­nie ade­kwat­ne, bo wystar­cza­ją­co dobre i wystar­cza­ją­co okrą­głe kół­ka, a i tak robić myśle­nie wizu­al­ne.

Moż­na nawet nie wyko­nać nicze­go, co jak­kol­wiek wpi­sy­wa­ło­by się w czyn­ność zwa­ną ryso­wa­niem albo jej podob­ną (żeby wymie­nić choć­by: bazgra­nie, bazgro­le­nie, ryśle­nie, gry­zmo­le­nie, doodle­’o­wa­nie, fli­po­wa­nie, szki­co­wa­nie, malo­wa­nie, myślo­gra­fia nawet – ludzie, trzy­maj­cie kape­lu­sze, to mój fawo­ryt! – wiśle­nie 🤪).

Bo w myśle­niu wizu­al­nym nie cho­dzi o ryso­wa­nie.

To o co chodzi w myśleniu wizualnym, skoro nie o rysowanie?

Cho­dzi o myśle­nie przy uży­ciu róż­nych pomo­cy wizu­al­nych.

Moż­na użyć kar­te­czek w kon­kret­nych, wcze­śniej prze­my­śla­nych kolo­rach (kar­tecz­ki typu post-it), użyć zdjęć i je opi­sać tek­stem, dodać goto­we sym­bo­le z apli­ka­cji Mural, logicz­nie roz­pla­no­wać prze­strzeń, podzie­lić ją na osob­ne sek­cje, dodać ram­ki czy pojem­ni­ki i juże­śmy pomy­śle­li wizu­al­nie i usta­wia­my się dziar­sko w kolej­ce do ode­bra­nia hame­ry­kań­skiej nagro­dy Dana Roama w nie­ist­nie­ją­cej dzie­dzi­nie „Napkin Aca­de­my Master od The World” albo podob­nie nie­ist­nie­ją­cej nagro­dy Jean­nel King w ple­bi­scy­cie „Good Eno­ugh Folks Rock the Gala­xy!”.

Powtó­rzę raz jesz­cze, bo widzę, że jesz­cze mogło nie dotrzeć do wszyst­kich zgro­ma­dzo­nych:

Żeby myśleć wizualnie NIE TRZEBA rysować.

Myślenie wizualne NIE JEST synonimem rysowania.

A rysowanie NIE JEST synonimem myślenia wizualnego.

I na to wszyst­ko, o czym tu trą­bię, żywym dowo­dem jest wła­śnie ten mural (prze­pra­szam, czy jest na sali filo­zof: czy byty w inter­ne­cie… ŻYJĄ…? I mogą być ż y w y m dowo­dem? 😉) . Poza jedy­nym frag­men­tem (kalen­da­rzo­we pod­su­mo­wa­nie poczy­nio­nych prze­ze mnie war­to­ścio­wych zapro­szeń w kalen­da­rzu Ane­ty) nie ma tam ani gra­ma RYSOWANIA JAKO TAKIEGO wyko­na­ne­go moją ręką. A to nadal jest myśle­nie wizu­al­ne. Niech rzu­ci mazak ten, kto uwa­ża ina­czej! (przy­po­mi­nam raz jesz­cze cały mural):

Podsumowanie

Ufff. I trąb­ki naresz­cie uci­chły. Drzeć się już w tym wpi­sie wię­cej nie będę 😋 Wie­cie już, że:

  1. Mural jest super oraz
  2. że w myśle­niu wizu­al­nym nie cho­dzi o ryso­wa­nie.

Powtó­rzę to w swo­jej histo­rii jesz­cze jakieś 174 razy i będę mogła się odmel­do­wać.  

A Ty?

A jak to jest u Cie­bie, dro­ga Czy­tel­nicz­ko i Czy­tel­ni­ku? Robisz pod­su­mo­wa­nia mie­sięcz­ne albo mura­le maści róż­nej? Jak wyglą­da­ją?

Jaką przy­bie­ra­ją for­mę?

Dla­cze­go wła­śnie taką?

Co Ci daje ich robie­nie?

Ode­zwij się w komen­ta­rzu pod postem na blo­gu, poga­daj­my, co tam będzie­my tyl­ko ryso­wać! 😉


* frag­ment super waż­ne­go cal­la w super waż­nej spra­wie z super waż­ną oso­bą:


Jeśli spodo­bał Ci się ten wpis, nie zapo­mnij prze­czy­tać tak­że innych wpi­sów zwią­za­nych z pod­su­mo­wa­nia­mi:

Przewiń do góry