Cudownik, czyli rysunkowy dziennik (cz.1) – podstawowe informacje

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter
W tym wpisie opowiem Ci o moim ukochanym zwyczaju codziennego rysowania w Cudowniku („dzienniku cudów codziennych”), przedstawię krótką historię jego powstania i opowiem, dlaczego to robię CODZIENNIE od 1 stycznia 2015 roku. Dowiesz się też, jak ludzie na niego reagują (poznając tym samym najczęstsze obiekcje wobec idei codziennego rysowania w dzienniku), oraz co dokładnie rysuję w Cudowniku. W kolejnych wpisach z tej serii dowiesz się także o korzyściach, jakie płyną z regularnego uzupełniania swojego rysunkowego dziennika (część 2) oraz poznasz alternatywne sposoby na codzienną praktykę (część 3).

Co to jest Cudownik?

Od 1 stycz­nia 2015 roku rysu­ję codzien­nie pod­su­mo­wa­nie każ­de­go dnia. Robię to zawsze w note­sie for­ma­tu A6 fir­my Leuchtturm1917 (do kupie­nia np. na Maluje.pl i w Wariac­kich Papie­rach) i jeden taki notes wystar­cza dokład­nie na pół roku (gdzie każ­da stro­na jest zary­so­wa­na dwu­stron­nie). To tej pory (w chwi­li pisa­nia tego postu jest sty­czeń 2017) zapeł­ni­łam już 4 tomy swo­ich zapi­sków i aktu­al­nie pro­wa­dzę tom 5., czy­li ten fio­le­to­wy (pierw­sze pół­ro­cze 2017).

Ryso­wa­nie w Cudow­ni­ku – jak nazy­wam te note­sy – to jest jeden z moich naj­ulu­bień­szych rytu­ałów dnia. Co wię­cej: to tak­że hołu­bio­ny prze­ze mnie nawyk, w zasa­dzie jedy­ny, któ­ry uda­je mi się tak dłu­go utrzy­mać ;P

W fil­mie poni­żej możesz zoba­czyć, jak prze­bie­ga ryso­wa­nie w nim:

Czy rzeczywiście rysuję CODZIENNIE?

Przez całe 2 lata ryso­wa­nia każ­dy dzień został prze­ze mnie udo­ku­men­to­wa­ny. Są tyl­ko dwa wyjątki:

  1. Pię­cio­ty­go­dnio­wy wyjazd do USA w 2015 (okres 7 lip­ca – 10 sierp­nia 2015). Wszyst­kie stro­ny są „odli­czo­ne” i puste, zosta­wio­ne na wypa­dek, gdy­bym kie­dyś posta­no­wi­ła je uzu­peł­nić. Dla­cze­go wte­dy nie ryso­wa­łam? Ponie­waż ryso­wa­łam w innym note­sie, w Dzien­ni­ku Podró­ży, gdzie wypró­bo­wy­wa­łam inną for­mę ryso­wa­nia: ryso­wa­nia szyb­kie­go, bez pla­no­wa­nia, bez dba­ło­ści o szcze­gó­ły. Tro­chę takie robie­nie szyb­kich rysun­ko­wych „zdjęć” tego, co chcę uchwy­cić z podró­ży. Cały dzien­nik dostęp­ny jest do ścią­gnię­cia tutaj. (a to nie lada grat­ka – 130 stron moich nigdy wcze­śniej nie publi­ko­wa­nych rysunków!)
  2. 5 spo­śród 7 dni poby­tu w Lizbo­nie (okres 9 lute­go – 14 lute­go 2016). Do tej pory mam na brud­no wyno­to­wa­ne rze­czy, któ­re się dane­go dnia wyda­rzy­ły i obie­ca­łam sobie je kie­dyś uzu­peł­nić. Ogól­na obser­wa­cja, jaką mam jest taka, że w trak­cie urlo­pów jest mi trud­niej na bie­żą­co ryso­wać w Cudowniku 🙂

Dlaczego to robię? – historia powstania Cudownika

Mój pomysł na ryso­wa­nie w Cudow­ni­ku wziął się z tego, że padłam ofia­rą kil­ku inspi­ra­cji. Poni­żej dwie najważniejsze:

#100happydays

Ukoń­czo­na prze­ze mnie już daw­no ini­cja­ty­wa #100happydays, o któ­rej zało­że­niach wię­cej moż­na prze­czy­tać na stro­nie www.100happydays.com. Ini­cja­ty­wa bazu­je na poczu­ciu wdzięcz­no­ści za to, co nam się przy­tra­fia i zmu­sza uczest­ni­ków pro­gra­mu do tego, aby codzien­nie przez 100 nastę­pu­ją­cych po sobie dni zebrać (dla same­go sie­bie, albo w mediach spo­łecz­no­ścio­wych) jed­ną rzecz, za któ­rą jest się wdzięcz­nym, któ­ra nas ucie­szy­ła (w for­mie zdję­cia albo same­go opi­su). Prak­ty­ko­wa­nie codzien­ne­go poczu­cia wdzięcz­no­ści bar­dzo ugrun­to­wa­ło moją zdol­ność do odnaj­dy­wa­nia szczę­ścia w małym rze­czach: w tym, że wącha­łam zapa­chy nad­cho­dzą­cej wio­sny, w tym, że poszłam na spa­cer z Micha­łem z nowym pre­zen­tem uro­dzi­no­wym w posta­ci testo­wa­nych po raz pierw­szy kulek gej­szy, czy w tym, że nary­so­wa­łam prze­pis na placki.

Ja swój pro­gram pro­wa­dzi­łam w okre­sie 5 stycz­nia 2013 – 24 maja 2013, czy­li nawet nie przez 100 dni, ale przez 141 dni (szczę­ście uza­leż­nia!) na moim pry­wat­nym pro­fi­lu na Fac­bo­oku. Naj­czę­ściej doku­men­to­wa­łam pro­gram w posta­ci jed­ne­go wio­dą­ce­go zdję­cia, a do tego dorzu­ca­łam opis tego, co mnie ucie­szy­ło. To rzad­ko kie­dy była jed­na rzecz – z cza­sem mój radar na szczę­ście bar­dzo się wyostrzył (wła­śnie dzię­ki prak­ty­ko­wa­niu). Nauczy­łam się dzię­ki pro­gra­mo­wi #100happydays, że to wła­śnie regu­lar­ność codzien­nej prak­ty­ki ma kolo­sal­ne zna­cze­nie w kon­tek­ście naszych nawy­ków, zacho­wań i zmia­ny posta­wy. Kil­ka lat póź­niej zresz­tą PRAKTYKA zaję­ła bar­dzo waż­ne miej­sce w moim autor­skim mode­lu umie­jęt­no­ści PET, któ­ry pro­mu­ję na moich szkoleniach.

Twórcza kradzież logbooka Austina Kleona

Książ­ka Austi­na Kle­ona „Twór­cza Kra­dzież” (tutaj znaj­dziesz moje stresz­cze­nie jego książ­ki) i jego pomysł na pro­wa­dze­nie codzien­ne­go log­bo­oka. Czym jest log­bo­ok? Notes, do któ­re­go Austin się „logu­je” i zapi­su­je tam, co robił dane­go dnia. A ponie­waż Austin jest tak­że auto­rem książ­ki „Twór­cza kra­dzież” nawo­łu­ją­cej do… – tak, tak! – twór­cze­go krad­nię­cia cie­ka­wych pomy­słów, to wła­śnie ja pod­kra­dłam od nie­go pomysł codzien­ne­go rysowania.

W moich happydays’ach naj­czę­ściej kró­lo­wa­ły zdję­cia, choć zda­rza­ły się też rysun­ki. A sko­rom Ryśli­ciel®, i podo­ba­ło mi się zbie­ra­nie przy­jem­no­ści z każ­de­go dnia, to z hybry­dy 100 dni szczę­ścia oraz Austi­no­we­go log­bo­oka wziął się wła­śnie Cudow­nik – dzien­nik rysun­ko­wych cudów codzien­nych 🙂 i w prze­ci­wień­stwie do log­bo­oka Austi­na Kle­ona, w 95% przy­pad­ków jest jed­nak kolo­ro­wy. Dla­cze­go? Sami zobacz­cie poniżej 🙂

 

Początki Cudownika

Co cie­ka­we – w pierw­szych stro­nach moje­go Cudow­ni­ka wzo­ro­wa­łam się na sty­lu Austi­na uzna­jąc, że sko­ro mądra gło­wa tego świa­ta, czy­li autor „Twór­czej Kra­dzie­ży”, dokład­nie tak rysu­je w swo­im lob­bo­oku, to zna­czy, że tak „trze­ba”. Wszyst­ko zmie­ni­ło się, kie­dy przy­szły do mnie nowe maza­ki fir­my Neu­land® (5 stycz­nia 2015) i kie­dy zdą­ży­łam się już znu­dzić tym samym ukła­dem stro­ny. Potrze­bo­wa­łam odmia­ny i zaczę­łam testo­wać sche­ma­ty i struk­tu­ry rysunku.

(jeśli jesteś cie­kaw, jak wyglą­da­ją moje Cudow­ni­ki „na żywo”, zapra­szam na mój kanał na YouTu­be, gdzie znaj­dziesz całą play­li­stę poświę­co­ną Cudownikom)

Reakcje na Cudownik

Ludzi, któ­rzy oglą­da­ją oso­bi­ście moje Cudow­ni­ki (są dostęp­ne na stro­nie www.cudownik.pl), moż­na podzie­lić na czte­ry kate­go­rie ludzi:

  1. Ludzie NIECODZIENNI, któ­rzy twier­dzą „ale ja to bym tak nie mogła/​mógł codziennie!” 
  2. Ludzie BEZ ZEGARKÓW, któ­rzy mówią „ale ja to bym nie miał cza­su na coś takiego!”
  3. Ludzie STAROBIDNI, któ­rzy twier­dzą „ale w moim życiu nie dzie­je się nic cie­ka­we­go – nie było­by co tam rysować!”
  4. Ludzie BEZWYMÓWKOWI, któ­rzy nawet jeśli mają w sobie dro­bi­ny poprzed­nich obiek­cji (1, 2, 3), to pod­chwy­tu­ją pomysł i zaczy­na­ją pro­wa­dzić swo­je dzien­ni­ki rysunkowe.

(oczy­wi­ście powyż­szy zabar­wio­ny nut­ką iro­nii podział jest sztucz­ny i zupeł­nie umow­ny, ponie­waż jak wie­my, ludzi nie da się podzie­lić na żad­ne sta­łe, sztyw­ne i nie­zmien­ne kate­go­rie. Ludzi da się podzie­lić na ponad 7 miliar­dów kate­go­rii, czy­li tyle, ile jest ludzi na świecie)

Po co nam ten podział? Daj sobie chwi­lę, dro­ga Czy­tel­nicz­ko i Czy­tel­ni­ku, na reflek­sję: w któ­rej jesteś kate­go­rii ludzi? 🙂 Zapa­mię­taj swo­ją odpo­wiedź. Zaraz do tego wrócimy.

Co się znajduje w moim Cudowniku?

Opo­wia­da­jąc ludziom o moim zwy­cza­ju ryso­wa­nia w Cudow­ni­ku zawsze też pod­kre­ślam, że to, jakie tre­ści umiesz­cza­my w naszych codzien­nych zapi­skach zale­ży od nas i to wca­le nie musi być to, co ja wybra­łam do ryso­wa­nia w moim dzien­ni­ku rysun­ko­wym. Ja przy­ję­łam, że Cudow­nik to „zbiór cudów codzien­nych”, gdzie zbie­ram to, co mi się przy­da­rzy­ło dane­go dnia i co chcę uwiecz­nić. W więk­szo­ści przy­pad­ków jest to dość dokład­ny – cza­sem dzien­ni­kar­ski wręcz – zapis prze­bie­gu dnia. Choć i od tej regu­ły są wyjąt­ki: zda­rza­ją i się dni, któ­re zamy­kam w jed­nej ogól­nej, oszczęd­nej wizu­ali­za­cji – poni­żej przykłady.

Zatem co naj­czę­ściej znaj­du­je się w moim Cudow­ni­ku? Popa­trz­my na pierw­sze lep­sze dni z tomu 4.:

  • (29.10.16): Dokład­ne cyta­ty czy śmiesz­ne /​ waż­ne tek­sty, jakie tego dnia usły­sza­łam (albo sama wypowiedziałam)
  • (29.10.16): Mini-osią­gnię­cia czy małe rado­ści (takie jak ugo­to­wa­nie obia­du czy obej­rze­nie filmu)
  • (14.08.16): wido­ki i obra­zy, jakie zapa­dły mi w pamięci
  • (4.08.16): przed­mio­ty, któ­re zro­bi­ły na mnie wra­że­nie, albo któ­re kupiłam
  • (10.09.16): nazwy miejsc, któ­re odwie­dzi­łam i chcę zapamiętać

Jestem prze­ko­na­na – szcze­gól­nie jako „Absol­went Pro­gra­mu #100happydays” – że każ­dy z nas znaj­dzie w swo­jej codzien­no­ści choć­by jed­ną małą rzecz, za któ­rą jest wdzięcz­ny, któ­ra go ucie­szy­ła, zain­try­go­wa­ła, czy po pro­stu zapa­dła mu w pamięć. A nawet jeśli aktu­al­nie w Two­im życiu – któż nie mie­wa takich epi­zo­dów? – trwa gor­szy okres (jesteś na wypo­wie­dze­niu, w Two­jej rodzi­nie czy gro­nie bli­skich ktoś cho­ru­je albo umarł, zakończyłaś/​eś dłu­gi zwią­zek itp.), to nega­tyw­ne emo­cje Tobie towa­rzy­szą­ce są tak samo waż­ne jak te pozy­tyw­ne. Nie cen­zu­ruj ich. Możesz im dać upust w swo­ich codzien­nych zapi­skach. Powiem wię­cej: wła­śnie szcze­gól­nie, jeśli w Two­im życiu jest teraz trud­niej, to tym bar­dziej powinnaś/​powinieneś je ryso­wać. Wów­czas będzie to mia­ło jesz­cze więk­szą moc tera­peu­tycz­ną (co przy­wo­dzi mi na myśl przy­kład jed­nej mojej zna­jo­mej, Ani, któ­ra w swo­ich codzien­nych zapi­skach zma­ga­ła się z poważ­ny­mi cho­ro­ba­mi i śmier­cia­mi w rodzi­nie na prze­strze­ni  wie­lu mie­się­cy. Pamię­tam, jak pisa­ła na Face­bo­oku, że te zapi­ski przy­wra­ca­ją jej rów­no­wa­gę i pozwa­la­ją zna­leźć dro­bi­ny codzienności.

Nie przekonałam Cię?

No ale załóż­my, że jesz­cze jesteś nie­prze­ko­na­na /​ nie­prze­ko­na­ny. Nadal potrze­bu­jesz argu­men­tów prze­ma­wia­ją­cych „za”. No to jedzie­my! Zapra­szam do lek­tu­ry dru­giej czę­ści sagi o Cudowniku 🙂


Jeśli spodo­bał Ci się ten wpis, nie zapo­mnij prze­czy­tać także:

  1. Cudow­nik, czy­li rysun­ko­wy dzien­nik (cz.2) – korzy­ści z prowadzenia
  2. Cudow­nik, czy­li rysun­ko­wy dzien­nik (cz.3) – inne pomy­sły na codzien­ne rysowanie
  3. Twór­cza kra­dzież, czy­li dzie­sięć przy­ka­zań kreatywności
Przewiń do góry