Rysowanie przepisu w 7 krokach (#CaseStudy #1 – kawa wg 5 przemian)

Podziel się tym postem z innymi!
Share on facebook
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on twitter

Dziś zapra­gnę­łam ugo­to­wać kawę wg pię­ciu prze­mian. Robię ją rzad­ko, swe­go rodza­ju „zry­wa­mi”: cza­sem się wkrę­cę i piję ją przez jakiś czas, a potem moja kawo­wa zajaw­ka „mi prze­cho­dzi” (choć teraz może być faza w moim życiu, kie­dy rze­czy­wi­ście wkrę­cę się na to na dłu­żej, ale nie o tym teraz) 😇

A ponie­waż wła­śnie robię ją rzad­ko, to nie pamię­tam kolej­no­ści doda­wa­nia skład­ni­ków. A to ona wła­śnie, ta kolej­ność, jest klu­czo­wym czyn­ni­kiem suk­ce­su w kuch­ni pię­ciu prze­mian. Stąd dziś po wpi­sa­niu odpo­wied­nie­go hasła w Google’u natra­fi­łam na przy­kład na wpis Justy­ny Mar­ci­niak (tutaj).

Zoba­czyw­szy umiesz­czo­ne tam w nagłów­ku wpi­su zdję­cie pomy­śla­łam opty­mi­stycz­nie już nie­mal­że pla­nu­jąc jego rychły wydruk i wkle­je­nie do książ­ki z przepisami:

„Ale super, zro­bi­ła zdję­cie z pro­duk­ta­mi na łyżecz­kach, to pew­nie jest kolej­ność ich doda­wa­nia, wresz­cie się tego nauczę!”

Nie­ste­ty jed­nak mój entu­zjazm musiał zostać szyb­ko ochło­dzo­ny… Bowiem kie­dy zosta­wi­łam real­ny prze­pis opi­sa­ny na tym blo­gu (kolej­ność popraw­na: 1: cyna­mon, 2: imbir, 3: goź­dzi­ki i kar­da­mon 4: sól, 5: cytry­na 6: kawa, 7: miód) ze zdję­ciem (kolej­ność nie­po­praw­na ze zdję­cia łyże­czek: 1: kar­da­mon, 2: pieprz?! – któ­re­go się zresz­tą nie doda­je do kawy!, 3: imbir, 4: cyna­mon 5: goź­dzik, 6: kawa), oka­za­ło się że przy­pra­wy w łyżecz­kach wca­le nie są uło­żo­ne w kolej­no­ści doda­wa­nia ich do garn­ka (za wyjąt­kiem kawy, któ­ra rze­czy­wi­ście doda­wa­na jest jako ostat­nia)! A to było­by coś, co – gdy­by to był mój blog – z pew­no­ścią bym tak zro­bi­ła! W koń­cu jestem myśli­cie­lem wizu­al­nym, wiem, że wizu­ali­za­cja powin­na być uży­ta po to, żeby wes­przeć treść tek­sto­wą… A tu na blo­gu zaob­ser­wo­wa­łam stra­co­ną szan­sę na uży­cie myśle­nia wizu­al­ne­go, czy nawet wręcz wpro­wa­dza­ją­ce w błąd uży­cie myśle­nia wizu­al­ne­go (#jak­nie­ro­bić)… Zdję­cie mogło tak pięk­nie pomóc, a tak pięk­nie… nie pomogło 😒

Uzna­łam, że tak nie może być, i posta­no­wi­łam samo­dziel­nie nary­so­wać pro­ce­du­rę wyko­ny­wa­nia tej kawy, żeby wresz­cie raz a porząd­nie to zapa­mię­tać. Dzie­lę się zarów­no samym rysun­kiem, ale i samym pro­ce­sem powsta­wa­nia, bo pły­nie z tego kil­ka cie­ka­wych nauk i sztu­czek dla innych prak­ty­ków i entu­zja­stów myśle­nia wizu­al­ne­go, któ­re mogą Wam się przy­dać w Waszej codzien­nej praktyce.

Krok 1 – szybki SZKIC

Bez zbęd­ne­go pla­no­wa­nia i zasta­na­wia­nia się, jak „ład­nie” albo prze­my­śla­nie będzie wyglą­dał mój rysu­nek, zro­bi­łam go w nastę­pu­ją­cy spo­sób na pierw­szej lep­szej kart­ce wiel­ko­ści A6 (tzw. „trash paper”, czy­li papier zuży­ty tyl­ko z jed­nej stro­ny, bo bli­ska jest moje­mu ser­cu idea oszczę­dza­nia papie­ru). Po nary­so­wa­niu same­go „mię­sa” (czy­li tre­ści), każ­dy z eta­pów ubra­łam w pro­sto­kąt­ną ram­kę. Przy oka­zji zorien­to­wa­łam się, że nie umie­ści­łam na począt­ku prze­pi­su wody, któ­ra jest prze­cież bazą kawy wg pię­ciu prze­mian (co wyja­śnia, cze­mu rysun­ko­wy „pojem­nik” z wodą jest tak na siłę wci­ska­ny przed cynamonem 😂).

Ponie­waż już utra­ci­łam zaufa­nie do pier­wot­nie napo­tka­ne­go blo­ga, weszłam na inny link (czy­li ten), gdzie infor­ma­cji było wię­cej i poda­ne były w bar­dziej wia­ry­god­ny spo­sób. To na pod­sta­wie tego bar­dziej rze­tel­ne­go wpi­su doda­łam do swo­je­go rysun­ku tak­że zie­lo­ne lite­ry poka­zu­ją­ce, w jakie­go rodza­ju prze­mia­nie jest dany skład­nik prze­pi­su. Są to kolejno:

G – gorz­ki (woda)
S – słod­ki (cyna­mon)
O – ostry (imbir, goź­dzi­ki, kardamon)
Sł. – sło­ny (sól)
K – kwa­śny (cytry­na)
G – gorz­ki (kawa)


Nauka z kroku 1:

Jeśli rysu­nek ma słu­żyć szer­sze­mu gro­nu osób (a nie tyl­ko Tobie), umieść na nim nawet rze­czy „zbyt oczy­wi­ste”, by je ryso­wać. Tak dla mnie było z wodą. Ja prze­cież wiem, że muszę zacząć od wody – było to tak banal­nie oczy­wi­ste, że zapo­mnia­łam to nary­so­wać! Potem jed­nak to doda­łam. Dla­cze­go? W trak­cie two­rze­nia rysun­ko­we­go prze­pi­su zaświ­ta­ło mi w gło­wie, że podzie­lę się tym rysun­kiem w Inter­ne­cie, i chcia­łam zadbać o wszyst­kie potrzeb­ne szczegóły.


Krok 2 – zadbaj o SCHEMAT, uwydatnij KOLEJNOŚĆ

Jak widać na poprzed­nim zdję­ciu, rysu­nek był zro­bio­ny na szyb­ko, bez pla­no­wa­nia jego sche­ma­tu. Jed­nak po nary­so­wa­niu zada­łam sobie stan­dar­do­we pytanie:

Jak jesz­cze mogę to udo­sko­na­lić, żeby zapa­mię­tać te pro­ces i kolej­ność doda­wa­nia produktów?

Stwier­dzi­łam, że nie chcę, żeby pro­ces był roz­bi­ty na dwa wier­sze, ale chcę zacho­wać cią­głość pro­ce­du­ry. Dla­te­go też – dla testu – zgię­łam kart­kę na pół, żeby spraw­dzić, czy był­by sens prze­ciąć ją wzdłuż dłuż­sze­go boku i uło­żyć całą treść w jed­nym wierszu.

Jak się oka­za­ło, pomysł był do zre­ali­zo­wa­nia! #Miar­kaw­pal­cach, rzec by moż­na 😉 Dla­te­go prze­cię­łam kart­kę zgod­nie z zagię­ciem i skle­iłam ją taśmą typu Scotch Magic (mato­wa taśma prze­źro­czy­sta, po któ­rej moż­na pisać dłu­go­pi­sem). Pozby­łam się też tego mili­me­tro­we­go paska nad­mia­ru papie­ru z pra­wej czę­ści pro­ce­su (dobrze go widać poniżej).

Uzy­ska­łam final­nie dłu­gi, ośmio­eta­po­wy pro­ces przy­go­to­wy­wa­nia kawy wg pię­ciu przemian:


Nauka z kroku 2:

Skle­jaj dwie kart­ki zawsze od tyłu, po stro­nie, na któ­rej nie rysu­jesz. Dla­cze­go? Nawet, jeśli uży­jesz tej magicz­nej taśmy fir­my Scotch, któ­rej magia pole­ga na moż­li­wo­ści pisa­niu po niej, to i tak taśma przyj­mu­je tyl­ko tusz dłu­go­pi­su. A ja rzad­ko kie­ry uży­wam dłu­go­pi­sów sen­su stric­te. Cały rysu­nek wyko­na­łam cien­ko­pi­sem, a potem (zoba­czysz to w kolej­nych kro­kach) doda­łam tak­że kolor (maza­ka­mi Fine­One fir­my Neu­land). Dla­te­go, jeśli potrze­bu­jesz skle­ić ze sobą dwie kart­ki, zawsze skle­jaj je po stro­nie przez Cie­bie nie­uży­wa­nej rysunkowo 😎


Krok 3 – REDUKCJA, czyli pozbądź się tego, co jest „niepotrzebne”

Jak widać na poprzed­nim zdję­ciu, na koń­cu mojej kart­ki papie­ru była pozo­sta­wio­na pusta prze­strzeń (#takwy­szło). Zawsze powta­rzam, że w bia­łej kart­ce nie ma nic złe­go i nie powin­ni­śmy się idio­tycz­nie umar­twiać (tro­chę w sty­lu „o nie, wyszłam za linię!”), że:

„Ojej, zostawiłam/​em taki nie­sy­me­trycz­ny kawa­łek bie­li, co teraz, co teraz…?” 

Bia­ła kart­ka to prze­strzeń do two­rze­nia! Od bie­li Two­jej kart­ki nie zosta­nie ani roz­je­cha­ny żaden mały jeż, ani nikt się spek­ta­ku­lar­nie nie prze­wró­ci na rowe­rze i nie zła­mie śle­dzio­ny, mało tego, nawet liść z gło­wy nie spad­nie temu, kto wszedł z nim aku­rat do auto­bu­su 😉 Nie przej­muj się bie­lą kart­ki i nie zawsze ide­al­nym roz­pla­no­wa­niem sche­ma­tu rysun­ku. A jeśli jed­nak Ty sam czy sama spać nie możesz, bo nie­sy­me­trycz­ność kart­ko­wa bie­li spę­dza Ci sen z powiek (choć ja krzy­czę co sił w płu­cach #precz­z­per­fek­cjo­ni­zmem!), to masz przy­naj­mniej trzy meto­dy na pozby­cie się tej „nie­po­trzeb­nej bieli”.

Pomysł 1 (moja naj­częst­sza praktyka)

Zostaw tę prze­strzeń w spo­ko­ju! Nic z tą bie­lą nie rób. Daj kart­ce oddy­chać. Naj­wy­raź­niej #tak­mia­ło­być (pole­cam przy oka­zji wpis na moim blo­gu o tym, jak pod­trzy­mać w dziec­ku radość z ryso­wa­nia, gdzie poru­szam mię­dzy inny­mi wątek tzw. pustej kart­ki i wypeł­nie­nia tła „na siłę”).

Pomysł 2 (moja dru­ga w kolej­no­ści praktyka)

Nary­suj tzw. key visu­al (klu­czo­wą wizu­ali­za­cję). W tym przy­pad­ku na koń­cu mogła­bym np. nary­so­wać kawę poda­ną już w moim ulu­bio­nym kub­ku (pyta­nie tyl­ko PO CO? Czy to jest KLUCZOWE dla moje­go celu…?).

Pomysł 3 (moja naj­rza­dziej sto­so­wa­na praktyka)

Fizycz­nie pozbądź się tej prze­strze­ni. Gdy­bym ten rysu­nek przy­go­to­wy­wa­ła na iPa­dzie w pro­gra­mie Pro­cre­ate (bo to jest mój ulu­bio­ny), to bym sobie po pro­stu prze­su­nę­ła tak ele­men­ty rysun­ku, żeby zli­kwi­do­wać pustą prze­strzeń na koń­cu. Ale jako, że pra­co­wa­łam na papie­rze i ta „nad­mia­ro­wa” biel była na samym koń­cu kart­ki, po pro­stu sko­rzy­sta­łam z tej wyjąt­ko­wej oka­zji i się jej pozby­łam nożycz­ka­mi (#how­ge­nius).


Nauka z kroku 3:

Bia­ła pusta kart­ka jest ok. Jest total­nie na mak­sa super kla­wa. Spy­taj pierw­szej lep­szej bia­łej kart­ki. Każ­da Ci powie, że jest super! A jak sobie uro­iłeś /​ uro­iłaś, że jed­nak nie jest, bo zma­gasz się z tok­sycz­nym zja­wi­skiem per­fek­cjo­ni­zmu, to nary­suj tam key visu­al albo ode­tnij kawa­łek kart­ki, jeśli jest taka możliwość.


Krok 4 – dodaj kolor, żeby WESPRZEĆ ZAPAMIĘTYWANIE

Jestem fan­ką kolo­ru (widać to po moim sty­lu ubie­ra­nia się, po moim Cudow­ni­ku i będzie widać na pew­no po moim domu 😇). W przy­pad­ku myśle­nia wizu­al­ne­go i ryso­wa­nia jestem jed­nak, i zawsze to pod­kre­ślam, fan­ką świa­do­me­go uży­cia kolo­ru. Kolo­ry są kolej­nym narzę­dziem wspar­cia pro­ce­su prze­ka­zy­wa­nia infor­ma­cji, ale każ­de narzę­dzie moż­na zarów­no użyć dobrze, jak i moż­na go użyć źle.

W przy­pad­ku moje­go rysun­ku z prze­pi­sem na kawę wg 5 prze­mian, uzna­łam, że poko­lo­ru­ję każ­dy skład­nik kolo­rem zbli­żo­nym do auten­tycz­nych kolo­rów danych skład­ni­ków. I tak mamy: bla­do­błę­kit­ną wodę, laskę cyna­mo­nu w jasnym brą­zie, mamy brud­no-żół­ty imbir, brą­zo­we goź­dzi­ki oraz brud­no-zie­lo­ny kar­da­mon, mamy żół­tą cytry­nę, ciem­no­brą­zo­wą kawę oraz na koń­cu zło­ty, czy też żół­to-poma­rań­czo­wy miód (na poniż­szym rysun­ku widać też już sza­rość, ale o sza­ro­ści będzie kolej­ny krok, krok 5).

W jaki spo­sób rze­ko­mo te reali­stycz­ne kolo­ry mia­ły­by mi pomóc zapa­mię­tać kolej­ność skład­ni­ków? Gdy­bym poszła w mono­chro­ma­tycz­ny rysu­nek (np. uży­ła­bym tyl­ko czar­ne­go, sza­re­go i np. zie­lo­ne­go do pod­kre­śle­nia róż­nych ele­men­tów rysun­ku), to pozba­wi­ła­bym się moż­li­wo­ści wykrzy­cze­nia przez mój mózg w cza­sie pro­ce­su odpa­mię­ty­wa­nia rysun­ku sko­ja­rzeń w stylu:

„A no tak, po bla­do­nie­bie­skiej soli była żół­ta cytry­na, teraz doda­ję cytrynę…!”

Rysu­nek mono­chro­ma­tycz­ny, czy uprasz­cza­jąc „jed­no­ko­lo­ro­wy”, może się nie­któ­rym wyda­wać „bar­dziej schlud­ny” (ja sama nie­rzad­ko tak rysu­ję), ale sko­ro celem tego kon­kret­ne­go rysun­ku jest pozwo­lić mi zapa­mię­tać KOLEJNOŚĆ doda­wa­nia skład­ni­ków, muszę zasto­so­wać wszel­kie meto­dy poma­ga­ją­ce mi zre­ali­zo­wać cel (czy­li zapa­mię­ta­nie kolej­no­ści). I uży­cie kolo­rów odpo­wia­da­ją­cych real­nym kolo­rom pro­duk­tów spo­żyw­czych jest wła­śnie takim dzia­ła­niem w służ­bie moje­go celu. Rysu­nek – co też zawsze pod­kre­ślam na moich szko­le­niach – ma nie być ŁADNY, ale ma być FUNKCJONALNY. Ma speł­niać posta­wio­ny przed nim CEL.


Nauka z kroku 4:

Pamię­taj, że rysu­nek ma być przede wszyst­kim FUNKCJONALNY. Funk­cjo­nal­ny, a nie ład­ny. Wszyst­ko, co robisz na swo­im ryślun­ku (czy­li rysun­ku poma­ga­ją­cym myśleć), ma z zało­że­nia pomóc Ci zre­ali­zo­wać CEL rysun­ku. Rób rysun­ki funk­cjo­nal­ne, słu­żeb­ne wobec sta­wia­ne­go przed nim celu.


Krok 5 – dodaj szarość, żeby UPORZĄDKOWAĆ informacje

Żeby już nie namna­żać kolo­rów, któ­re zna­la­zły się na moim rysun­ku, uży­łam dwóch odcie­ni sza­ro­ści (czy­li kolo­ru neu­tral­ne­go) do nada­nia pew­ne­go porząd­ku na moim rysun­ku. Do cze­go ich użyłam?

  1. do pod­kre­śle­nia nazwy każ­de­go kolej­ne­go skład­ni­ka (ciem­no­sza­ry pro­sto­kąt z jasno-sza­rym wypeł­nie­niem), żebym widzia­ła tak­że w war­stwie tek­sto­wej, co kolej­no nale­ży dodać;
  2. oraz do pod­kre­śle­nia cza­su goto­wa­nia. Zer­k­nij na powyż­sze zdję­cie: jasno­sza­re kół­ko z napi­sem 2‘ ozna­cza, że wodę musi­my z tym skład­ni­kiem pogo­to­wać ok. 2 minu­ty przed doda­niem kolej­ne­go produktu.

Może się w Two­jej gło­wie poja­wić pew­ne scep­tycz­ne zastrzeżenie:

Zaraz, zaraz, to sko­ro mówi­łaś w kro­ku 4, że kolor ma pod­kre­ślić treść i pomoc w jej zapa­mię­ta­niu, to dla­cze­go wpro­wa­dzi­łaś nowy kolor i uży­łaś sza­ro­ści? Mogłaś użyć już tych, któ­re są na rysun­ku, po co nam taka kako­fo­nia i dokła­da­nie kolej­ne­go kolo­ru? Czy to nie za dużo grzyb­ków w barszcz?!

A widzisz. Już tłu­ma­czę (i jest to rów­no­cze­śnie treść nauki pły­ną­cej z kro­ku 5). Zro­bi­łam to z dwóch powodów:


Nauka z kroku 5:

  1. Po pierw­sze, sza­rość – podob­nie jak czar­ny – jest kolo­rem neu­tral­nym. Jego doda­nie nie wpro­wa­dza kako­fo­nii barw, nie psu­je este­ty­ki rysun­ku, może za to pozy­tyw­nie „wycią­gnąć”, czy wyłu­skać infor­ma­cje pod­kre­ślo­ne na szaro.
  2. Po dru­gie: odcie­nie uży­tych prze­ze mnie kolo­rów są w dużej mie­rze bar­dzo ciem­ne (spójrz na brąz cyna­mo­nu, kha­ki kar­da­mo­nu czy ziem­ny brąz kawy). Gdy­bym uży­ła tych kolo­rów do pod­kre­śle­nia nazw pro­duk­tów czy cza­su goto­wa­nia, prze­sta­li­by­śmy widzieć, co jest tam napi­sa­ne 😎 Funk­cjo­nal­ność i cel rysun­ku przede wszyst­kim!

Krok 6 – dodaj smaczki i ostatnie muśnięcia

Kolo­ro­wa­nie (krok 4 i krok 5) jest też dobrym momen­tem, żeby dodać kil­ka smacz­ków, któ­re znów wpły­ną pozy­tyw­nie na efek­tyw­ność roz­po­zna­wa­nia zawar­tych tam infor­ma­cji oraz ich zapa­mię­ty­wa­nia. Jakie dokład­nie sma­ko­wi­te szcze­gó­ły dory­so­wa­łam na tym eta­pie (choć kro­ki 4, 5 i 6 dzia­ły się w moim przy­pad­ku rów­no­le­gle i symultanicznie)?

  1. Pal­nik pod garn­kiem z wodą, bąble w wodzie oraz para wod­na nad garn­kiem (woda musi się gotować!);
  2. Zako­lo­ro­wa­łam na czar­no zawar­tość łyżecz­ki – przy cyna­mo­nie całość łyżecz­ki, bo cyna­mo­nu doda­je­my wła­śnie łyżecz­kę, oraz poło­wę łyżecz­ki przy imbirze;
  3. Dory­so­wa­łam dłoń przy soli suge­ru­jąc, że cho­dzi zale­d­wie o szczyp­tę (ale już tego nie pisa­łam, bo ręka jest wg mnie wystar­cza­ją­co zrozumiała);
  4. Dopi­sa­łam przy wodzie, że por­cja 750 ml wody jest na dwie osoby;
  5. Doda­łam zie­lo­ne kół­ka wokół zie­lo­nych liter ozna­cza­ją­cych kolej­ne prze­mia­ny (krok 1) .

Idąc za cio­sem smacz­ków i final­nych muśnięć, doda­łam tak­że każ­dej ram­ce kolor, żeby bar­dziej wyeks­po­no­wać przy­ję­tą kolo­ry­sty­kę rysun­ku. W mojej oce­nie rysu­nek jest dzię­ki temu o wie­le bar­dziej czy­tel­ny i (pamię­taj – funk­cjo­nal­ność rysun­ku i jego cel!) bar­dziej mi słu­ży, niż jego poprzed­nia wersja.

Dla przy­po­mnie­nia, zobacz: tak było PRZED doda­niem kolo­ro­wych cie­ni przy ramkach:

… a tak jest PO doda­niu kolo­ru wokół ramek:


Nauka z kroku 6:

Rysuj od ogó­łu do szcze­gó­łu. Już przy kro­ku 1. nary­so­wa­łam tzw. mię­so, czy­li ogól­ną treść, któ­ra musia­ła się zna­leźć na rysun­ku, żebym zapa­mię­ta­ła kolej­ne eta­py przy­go­to­wy­wa­nia kawy wg 5 prze­mian. Dopie­ro potem doda­łam smacz­ki i ostat­nie muśnię­cia, któ­re pomo­gą mi w zapa­mię­ta­niu całej pro­ce­du­ry goto­wa­nia kawy.

Zobacz też film na moim youtu­bo­wym kana­le o tym, dla­cze­go z ryso­wa­niem jest jak z goto­wa­niem zupy (bo wspo­mi­nam tam, przy uży­ciu moje­go nie­skoń­czo­ne­go uro­ku oso­bi­ste­go, o doda­wa­niu SMACZKÓW, czy – nomen omen – PRZYPRAW do rysun­ków :P).


Krok 7 – zrób pożytek z rysunku

Umieść rysu­nek w widocz­nym miej­scu, żeby się z nim „opa­trzeć”. Pasu­je mi tu sfor­mu­ło­wa­nie „inha­luj się rysun­kiem”, ale trud­no raczej o inha­la­cję w kon­tek­ście zmy­słu wzroku 😂

Cho­dzi o to, żeby się tym rysun­kiem napa­trzeć, oglą­dać go czę­sto. Ja wybra­łam np. mój okap kuchen­ny, bo to prze­cież tam będę tą kawę przy­go­to­wy­wać i łatwo mi będzie na ten prze­pis zer­kać nawet nie tyl­ko przy samym robie­niu kawy, ale tak­że tak nie­co mimo­cho­dem i przypadkiem.

(Cie­ka­wost­ka: zarów­no sze­ro­kość jak i dłu­gość kart­ki papie­ru, na któ­rej zro­bi­łam ten mój rysu­nek oka­zał się ide­al­nie paso­wać do moje­go oka­pu! Lubię myśleć w ten spo­sób, żeby ufać kart­ce. Ufać pro­ce­so­wi ryso­wa­nia, ufać przy­pad­kom, któ­re czę­sto rzą­dzą naszym pro­ce­sem twór­czym 😏 Cza­sa­mi możesz nie wie­dzieć dla­cze­go coś robić, albo po co. Ale z cza­sem się dowiesz 😍)

Wia­do­mo, że już sam pro­ces ryso­wa­nia wpły­nie pozy­tyw­nie na mój pro­ces pamię­ta­nia tej kolej­no­ści (np. na 100% będę już pamię­tać, że cyna­mon jest doda­wa­ny jako pierw­szy, bo mam w pamię­ci, jak się tru­dzi­łam z dory­so­wa­niem garn­ka z wodą nad tą wiel­ką laską cyna­mo­nu!), ale nawet mimo­wol­ne patrze­nie na rysu­nek może być pomoc­ne w zapa­mię­ta­niu. Dla­te­go umieść go tam, gdzie jesz­cze rysu­nek będzie jesz­cze moc­niej reali­zo­wał swój cel.


Nauka z kroku 7:

Im czę­ściej widzisz dany rysu­nek, tym wię­cej z nie­go zapa­mię­tasz. Uczy­my się poprzez powta­rza­nie. Im wię­cej razy ugo­tu­ję tą kawę wg 5 prze­mian w opar­ciu o ten prze­pis, i im czę­ściej będę spo­glą­dać na ten rysu­nek, tym lepiej go sobie zako­du­ję w pamię­ci i zapa­mię­tam. I tym łatwiej mi będzie odpa­mię­tać jego kolej­ne etapy.


Podsumowanie nauk

Nauka z kroku 1:

Jeśli rysu­nek ma słu­żyć szer­sze­mu gro­nu osób (a nie tyl­ko Tobie), umieść na nim nawet rze­czy „zbyt oczy­wi­ste”, by je ryso­wać.

Nauka z kroku 2:

Skle­jaj dwie kart­ki zawsze od tyłu, po stro­nie, na któ­rej nie rysu­jesz.

Nauka z kroku 3:

Bia­ła pusta kart­ka jest ok. Jest total­nie na mak­sa super kla­wa. Spy­taj pierw­szej lep­szej bia­łej kart­ki. Każ­da Ci powie, że jest super! A jak sobie uro­iłeś /​ uro­iłaś, że jed­nak nie jest, bo zma­gasz się z tok­sycz­nym zja­wi­skiem per­fek­cjo­ni­zmu, to nary­suj tam key visu­al albo ode­tnij kawa­łek kart­ki, jeśli jest taka możliwość.

Nauka z kroku 4:

Pamię­taj, że rysu­nek ma być przede wszyst­kim FUNKCJONALNY. Funk­cjo­nal­ny, a nie ład­ny. Wszyst­ko, co robisz na swo­im ryślun­ku (czy­li rysun­ku poma­ga­ją­cym myśleć), ma z zało­że­nia pomóc Ci zre­ali­zo­wać CEL rysun­ku. Rób rysun­ki funk­cjo­nal­ne, słu­żeb­ne wobec sta­wia­ne­go przed nim celu.

Nauka z kroku 5:

Sza­rość – podob­nie jak czar­ny – jest kolo­rem neu­tral­nym. Jego doda­nie nie wpro­wa­dza kako­fo­nii barw, nie psu­je este­ty­ki rysun­ku, może za to pozy­tyw­nie „wycią­gnąć”, czy wyłu­skać infor­ma­cje pod­kre­ślo­ne na szaro.

Nauka z kroku 6:

Rysuj od ogó­łu do szcze­gó­łu. Zobacz też film na moim youtu­bo­wym kana­le o tym, dla­cze­go z ryso­wa­niem jest jak z goto­wa­niem zupy.

Nauka z kroku 7:

Im czę­ściej widzisz dany rysu­nek, tym wię­cej z nie­go zapa­mię­tasz. Uczy­my się poprzez powtarzanie.


Jeśli spodo­bał Ci się ten wpis, nie zapo­mnij prze­czy­tać także:

  1. Cudow­nik, czy­li rysun­ko­wy dzien­nik (cz.1) – pod­sta­wo­we informacje
  2. Cudow­nik, czy­li rysun­ko­wy dzien­nik (cz.2) – korzy­ści z prowadzenia
  3. Cudow­nik, czy­li rysun­ko­wy dzien­nik (cz.3) – inne pomy­sły na codzien­ne rysowanie
  4. Jak pod­trzy­mać w dziec­ku radość z ryso­wa­nia? (Miche­le Cassou)
  5. Jak uczyć się języ­ków poprzez myśle­nie wizualne?
  6. Mapa Marzeń – naświe­tlaj się pla­na­mi, żeby je spełniać
Przewiń do góry