Szukam zastępców do Brygady RR®

Potrze­bu­ję (w dodat­ku w naszym ulu­bio­nym try­bie „na wczo­raj”):

  • współ­pra­cow­ni­ków,
  • zastęp­ców
  • rysun­ko­wych gho­stw­ri­te­rów do Bry­ga­dy Rezer­wo­wych Ryśli­cie­li® (w skró­cie: Bry­ga­da RR®), czy­li zastę­pu­ją­cych mnie dobrych dusz­ków.

Krót­ko mówiąc szu­kam czy­li kogoś, kto będzie wyko­ny­wał (zamiast mnie!) moje zle­ce­nia (takie jak gra­phic recor­ding, rysun­kiszko­le­nia), na któ­re ja nie mam cza­su (albo ocho­ty 😂).

Nazy­wam te oso­by potocz­nie sobo­wtó­ra­mi, ale oczy­wi­ście nie cho­dzi mi o fizycz­ne podo­bień­stwo, ale podo­bień­stwo umie­jęt­no­ści, spo­so­bu pra­cy i sty­lu myśle­nia.

Kogo z pewnością

NIE SZUKAM:

  • ŻÓŁTODZIOBÓW – nie szu­kam ludzi, któ­rzy sta­wia­ją dopie­ro abso­lut­nie pierw­sze kro­ki w myśle­niu wizu­al­nym (zle­ce­nia są czę­sto nazna­czo­ne deadli­ne­’a­mi, a ja nie mam cza­su na coacho­wa­nie i ucze­nie pod­staw swo­ich pod­wy­ko­naw­ców);
  • GWIAZD ROZCHWYTYWANYCH PO SAME POMIDORY – nie szu­kam ludzi, któ­rzy mają ter­mi­ny na „o‑pa­aaaaani-za-dwa-mie­sią­ce-naj­wcze­śniej!” albo na „jak będzie mi się chcia­ło” i nie znaj­dą cza­su na obsłu­gę zle­ceń przy­cho­dzą­cych ode mnie (moi klien­ci czę­sto potrze­bu­ję cze­goś na-już, na za-3-dni, na za-tydzień, na-za-2-tygo­dnie);
  • ZBYT DUMNYCH, BY ROBIĆ „POD CZYIMŚ BRANDEM” - nie szu­kam ludzi, dla któ­rych będzie pro­ble­mem oka­zjo­nal­na rezy­gna­cja z wła­sne­go bran­du (jeśli taki mają) i robie­nie cze­goś pod moją mar­ką jako mój ano­ni­mo­wy gho­stw­ri­ter.

Kogo nie szukam?

Kogo szukam?

Czyli co musi umieć mój sobowtór

Człon­ko­wie Bry­ga­dy RR® (Rezer­wo­wych Ryśli­cie­li®) to nie­ja­ko moje kal­ki, moje kopie (ale nie, że tam zaraz z kse­ro­piar­ki, raczej takie ze zgrub­sza­ko­piar­ki), moje dru­gie, trze­cie i czwar­te zesta­wy ośmior­ni­czych ryśli­ciel­skich rąk do obsłu­gi zle­ceń, na któ­re nie mam prze­strze­ni w moim kalen­da­rzu. 

Potrze­bu­ję jed­nak, żeby Ci moi Rezer­wo­wi Ryśli­cie­le® z Bry­ga­dy RR® speł­nia­li pew­ne pod­sta­wo­we kry­te­ria zebra­ne w poniż­szej gra­fi­ce:

Sprawdź zatem, czy speł­niasz poniż­sze warun­ki:

  • Rysu­jesz cyfro­wo (digi­ta­lo­wo), czy­li na iPa­dzie albo innym table­cie (w pro­gra­mie dają­cym moż­li­wość eks­por­tu warstw);
  • Pra­cu­jesz w apli­ka­cji Pro­cre­ate. Cze­mu aku­rat w tej? Możesz oczy­wi­ście ryso­wać też w innych (a Pro­cre­ate się nauczyć w dosłow­nie kil­ka godzin), ale apli­ka­cja Pro­cre­ate ma kil­ka waż­nych dla mnie funk­cji, któ­re ofe­ru­je swo­im Klien­tom (np. fil­my typu time-lap­se z auto­ma­tycz­nie nagra­nym pro­ce­sem ryso­wa­nia);
  • Umiesz w Pho­to­sho­pa choć tro­chę. Ale serio tyl­ko tro­chę. Ja sama może umiem z 3 – 7% funk­cji Pho­to­sho­pa i potrze­bu­ję, żebyś też od cza­su do cza­su machnęła/​machnął coś w Pho­to­sho­pie, cze­go ja w tym pro­gra­mie nie umiem i nie pla­nu­ję się nauczyć (żeby móc dać zaro­bić innym);
  • Komu­ni­ku­jesz się spraw­nie po angiel­sku. Jakieś 20 – 40% moich zle­ceń (a od cza­sów koro­ny jesz­cze wię­cej, z 50 – 70%) odby­wa się po angiel­sku. Nie możesz nie mówić bie­gle po angiel­sku, no sory Cię very macz 😂;
  • Masz min. 1 – 2h dzien­nie na dzia­ła­nia dla mnie. Potrze­bu­ję Two­jej dys­po­zy­cyj­no­ści sza­co­wa­nej z grub­sza na jakąś 14 eta­tu. Nie będzie oczy­wi­ście tak, że codzien­nie będziesz ślę­czeć nad zle­ce­nia­mi ode mnie po te dwie godzi­ny, świą­tek, pią­tek czy sobo­ta, w wybra­nych godzi­nach, na sztyw­no. No nie, to nie ten rodzaj pra­cy 🙃 Cza­sem robo­ty będzie mniej, a cza­sem będzie zatrzę­sie­nie i zagęsz­cze­nie, jak to w wol­no­ryn­ko­wej fre­elan­cer­ce bywa;
  • Masz czy­tel­ny cha­rak­ter pisma ręcz­ne­go. Brzmi to może banal­nie, ale jest mi to potrzeb­ne. Nie mam cza­su i ocho­ty cofać Two­jej pra­cy do popraw­ki, bo nie będę w sta­nie Cię roz­czy­tać 😜

(Wybrane) warunki współpracy

Niewyłączność

Nie zatrud­niam Cię na umo­wę o pra­cę, nie ocze­ku­ję też od Cie­bie wyłącz­no­ści i rzu­ce­nia wszyst­kie­go (np. pra­cy na etat 😂), żeby „robić dla mnie”. Możesz sobie (nadal) dzia­łać pod swo­ją wła­sną mar­ką (jeśli taką masz), ale kie­dy będziesz obsłu­gi­wać zle­ce­nia, któ­re Ci daję, będziesz zobowiązana/​y prze­strze­gać pew­nych stan­dar­dów współ­pra­cy, jakie gwa­ran­tu­ję moim klien­tom.

Fakturowanie

Ja fak­tu­ru­ję klien­ta, Ty fak­tu­ru­jesz mnie. Klient pła­ci mi cho­le­ra wie kie­dy, ale ja Tobie pła­cę po mak­sy­mal­nie 14 dniach, nie cze­ka­jąc na wpła­tę haj­su od klien­ta. Dla­cze­mu? Bo taka jestem wspa­nia­ło­myśl­na! 😂 Chcę Ci dać poczu­cie bez­pie­czeń­twa i chęć wra­ca­nia do mnie po win­cyj zle­ceń.

Podpisano: Ty dla ExplainVisually.co

Nie pozba­wiam Cię autor­stwa, bo Two­je autor­skie pra­wa oso­bi­ste są nie­zby­wal­ne, nie da się ich wygum­ko­wać i sprze­dać za 450zł ani nawet 6900zł. Zawsze będziesz auto­rem swo­jej pra­cy (ilu­stra­cji /​ zapi­su gra­ficz­ne­go). Ale ponie­waż będziesz moim pod­wy­ko­naw­cą, to będę od Cie­bie ocze­ki­wa­ła, że na wyko­na­nej na moje zle­ce­nie pra­cy pod­pi­szesz się nie, jak masz w zwy­cza­ju, daj­my na to: HermenegildaRysujeAżSięKurzy.pl ale: Her­me­ne­gil­da dla ExplainVisually.co. Ale oczy­wi­ście wyko­na­ną przez sie­bie pra­cę możesz uży­wać w swo­im port­fo­lio, bo jest prze­cież Two­ja, tak samo jak Twój pępek czy ten frag­ment cia­ła mię­dzy nosem a usta­mi.

Pierwszeństo publikacji

To moja fir­ma (czy­li ExplainVisually.co) ma pierw­szeń­stwo publi­ka­cji Two­je­go dzie­ła (o ile oczy­wi­ście umo­wa z klien­tem pozwa­la na upu­blicz­nia­nie mate­ria­łów). Dopie­ro z chwi­lą, kie­dy my coś wrzu­ci­my w świat, Ty możesz pochwa­lić się pra­cą dla tego klien­ta (pod naszy­mi skrzy­dła­mi) i cisnąć chwa­ling aż się będzie kurzy­ło jak w tej epic­kiej pamięt­nej sce­nie z fil­mu „Big Lebo­vsky”, gdzie sypią pro­cha­mi, no tak się będzie kurzy­ło, że o ja Cię! 😂

Proześka za LOJALNOŚĆ wobec Preześki

Ponie­waż dosta­jesz zle­ce­nia z nasze­go stru­mie­nia Klien­tów (czy­li meta­fo­rycz­nie, odda­ję Ci pomi­do­ry z moje­go wła­sne­go ogro­du 😋) to ocze­ku­ję od Cie­bie pew­ne­go mini­mum ryn­ko­wej lojal­no­ści. Czy­li przy­kła­do­wo, jeśli na zle­ce­niu gra­phic recor­din­go­wym (zle­ce­niu ode mnie) ktoś krzyk­nie w nie­bo­gło­sy widząc Cie­bie przy pra­cy: „O mat­ko i i cór­ko, jakie to dobre, daj no namiar na sie­bie, to się ode­zwę!”, to poda­jesz namiar na nas. Bo jesteś na naszym zle­ce­niu, pod naszy­mi skrzy­dła­mi, pod naszym bran­dem i gdy­by nie my, nie miał(a)byś tego zle­ce­nia. 

A jeśli ten­że lead rze­czy­wi­ście sta­nie się naszym Klien­tem, to – uwa­ga, uwa­ga, weź usiądź, bo będzie szok i nie­do­wie­rza­nie, złap też zapo­bie­gaw­czo szczę­kę, zanim opad­nie! – dosta­jesz spe­cjal­ną, pach­ną­cą pro­wi­zję o uni­ka­to­wej nazwie: Pro­ześ­ka. Jest to 10%-owa Prowizja ZŚcią­gnię­cie Klien­ta, a dosta­jesz ją od – trzy­maj­cie mnie, jaka gra słów! – od Pre­ześ­ki, czy­li ode mne. Ha! Szach mat. Pro­ześ­ka od Pre­ześ­ki. To się świa­tu nie śni­ło! 🤪

Prowizja

No wła­śnie! A sko­ro o pro­wi­zji mowa. My z kolei będzie­my pobie­rać od Cie­bie pro­wi­zję (któ­rej wyso­kość w tej chwi­li jest taka jak poni­żej, choć zapew­ne będzie rosnąć z cza­sem). A kon­kret­nie dwa rodza­je pro­wi­zji (albo-albo, poniż­sze pro­wi­zje nie sumu­ją się):

albo Napi­wek 10% - jeśli w cało­ści prze­ka­że­my Ci obsłu­gę zle­ce­nia, czy­li Ty będziesz się kon­tak­to­wać z Klien­tem, wymie­niać z nim piz­dy­lion maili, zoo­mów i tele­fo­nów itd. Ta pro­wi­zja to sym­bo­licz­na opła­ta dla nas będą­ca czymś w rodza­ju dzięk­czyn­ne­go napiw­ku mówią­ce­go „Elo, ExplainVisually.co, mor­decz­ki Wy cudow­ne, dzię­ki za kolej­ne­go Klien­ta, przy­tu­lam 90% haj­su z tego zle­ce­nia, a Wam daję 10%, no bo taki jest świa­to­wy stan­dard pro­wi­zji i się Wam nale­ży jak psu buda, kotu śmie­ta­na a jeżo­wi śli­mak!”.

albo Ćwiart­ka, czy­li 25% - jeśli to my w cało­ści będzie­my odpo­wie­dzial­ni za kon­takt z Klien­tem, będzie­my mailo­wać z nim, tele­fo­no­wać, zoo­mo­wać, usta­lać wszyst­ko, a Ty przy­je­dziesz tyl­ko jak Król Zle­ceń na goto­we, zro­bisz swo­je, otrze­piesz kolan­ka, zmy­jesz mar­ke­ry z dło­ni i wró­cisz do sie­bie dumna/​y z wyko­na­nej robo­ty. Wów­czas my zgar­nia­my nasze 25%, ponie­waż część – umów­my się, czę­sto dość upier­dli­wej i nie­wdzięcz­nej – robo­ty wyko­na­li­śmy za Cie­bie my.

Jeśli nie jesteś pew­na /​ pewien, z kim masz do czy­nie­nia i od kogo będziesz dosta­wać te intrat­ne zle­ce­nia, rzuć sobie gał­ką oczną na ten film z udzia­łem mojej pasz­czy. To wie­ko­wy film z 2016 roku, któ­re­go uży­łam do ówcze­snej rekru­ta­cji na sto­ry­bo­ar­dzi­stów i rysow­ni­ków. Zresz­tą rekru­ta­cja ta zakoń­czy­ła się spek­ta­ku­lar­nym suk­ce­sem (o czym możesz prze­czy­tać tutaj) i od tam­tej pory mój wów­czas skom­ple­to­wa­ny team w zasa­dzie w 100% wyrę­czył mnie w moich fil­mo­wych obo­wiąz­kach i już w ogó­le się tym nie zaj­mu­ję 😎 

* tak, tak, wiem, że w ogó­le. Ale tu jest wła­śnie że wca­le że wogle.

Jeśli jesteś na poważnie zainteresowana/​y współpracą z nami w ramach mojej dziarskiej Brygady RR®, przejdź proszę przez ten przepastny formularz rekrutacyjny. Wiem, że pytań jest dużo, ale to pozwoli mi szybciej podjąć decyzję i nie zamęczyć się nawzajem wymianą pizdyliona maili 😂 Dzięki temu formularzowi mamy wszystko w jednym miejscu.
Lifehack: możesz sobie go najpierw na spokojnie przeczytać, przygotować sobie wszystkie materiały, a dopiero potem wypełnić, jak już będziesz mieć wszystko pod ręką i czaszką.
Przewiń do góry